poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Rozdział 7.

***
Natalie
***

-Liam, mówisz poważne? - zapytałam ze zdziwieniem. Harry wybuchnął śmiechem.
-Kocham twoją minę jak jesteś zaskoczona. - powiedział Loczek.
-Super. - odpowiedziałam, lekko się uśmiechając do niego i ruszając brwiami. - Liam, spytam jeszcze raz, mówiłeś serio? - zwróciłam się do Daddy'ego.
-Tak, chłopaki macie coś przeciwko? - wszyscy przeczące pokręcili głowami. -Natalie, masz ogromny talent. Fajnie by było, jakbyś z nami zaśpiewała. Co ty na to?
Byłam strasznie zaskoczona. Miałam ogromną szansę. W końcu nie każdy może wystąpić z One Direction. Ale nie byłam gotowa na to wszystko. To ogromna presja, strach, bałam się że zrobię wstyd sobie i chłopakom. A przede wszystkim - sława raczej nie jest dla mnie...
-Ehh.. musiałabym to przemyśleć. - odparłam, wymigując się. 
-Kochanie, jesteś pewna? - zapytał z troską Zayn. Uśmiechnęłam się, powiedziałam po cichu : 'idę na górę, źle się czuję.', zabrałam gitarę i pognałam do naszego pokoju. Położyłam się na łóżku. Nie wiedziałam co zrobić. Zauważyłam, że chłopcy byli naprawdę zachwyceni moim głosem i chcieli żebym z nimi wystąpiła... Jednak ja nie chciałam tego... A może jednak sobie tylko wmawiałam że nie chcę? I tak już byłam szczęściarą. Nie każdy znał osobiście cały zespół, mieszkał z nimi, a co dopiero mówiąc o byciu dziewczyną jednego z nich. Zaczęłam płakać... Nie miałam siły, nie byłam w stanie tak po prostu podjąć decyzji. Moje życie już i tak zdążyło się zmienić, w ciągu kilku tygodni. 
Usłyszałam, że ktoś wchodzi pokoju. Zayn, z dwoma kubkami herbaty. Obtarłam łzy i próbowałam wyglądać normalnie.
-Wiem, że wcale źle się nie czujesz. Masz, trzymaj. - podał mi kubek i usiadł obok mnie. - Mów o co chodzi.
Spojrzałam na niego i lekko się uśmiechnęłam. Odwzajemnił gest. Patrzył na mnie oczami pełnymi troski. Martwił się o mnie jak nikt inny. U niego zawsze znalazłam zrozumienie, on przejmował się moimi nawet najgłupszymi problemami, tak jakby to były jego własne. Zawsze mogłam na niego liczyć.
-Kochanie, ja... Nie wiem czy będę potrafiła z wami zaśpiewać... To nie na moje siły. Nie będę w stanie wyjść na scenę przed tysiącami waszych fanek i wystąpić... - powiedziałam i wtuliłam się w niego, podając mi kubek, a on oba odłożył na stolik. - A widzę że chcielibyście żebym zaśpiewała... Nie chcę was zawieźć.-dodałam.
-Nie musisz tego robić jeśli nie chcesz. - odrzekł i pocałował mnie w czoło. -Znaczy.. fajnie by było. Ale naprawdę, nie możemy cię do tego zmusić. To musi być twoja decyzja.
-Dziękuję że mnie wspierasz. Jesteś cudowny, wiesz?
-Ty jesteś cudowniejsza... - szepnął mi na ucho i delikatnie pocałował. Zamknęłam oczy. Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. W głowie wybuchały mi fajerwerki, a w brzuchu wariowały motylki. Byłam w siódmym niebie. Całował mnie czule, delikatnie. Tak zawsze to sobie wyobrażałam.
-Kocham cię Natalie. Jesteś... jesteś spełnieniem wszystkich moich marzeń.
-Też cię kocham Zayn. -odpowiedziałam i wtuliłam się w niego jeszcze mocniej.



***
Louis
***


Podczas gdy Zayn poszedł na górę do Natalie, ja z resztą chłopaków zostałem w salonie. Liam grał z Harrym w fifę, Niall jak zwykle jadł, a ja siedziałem obok wpatrując się w nich. Sprawiali wrażenie szczęśliwych. Bez problemów. Jakby ich życie było idealne, bez żadnych niedoskonałości. Dlaczego ja taki nie byłem? Dlaczego po prostu byłem inny? W końcu żaden z nich nie był gejem, nie był zakochany w swoim najlepszym przyjacielu. Teraz bałem się. Bałem się, że zareagują nie tak, jak to sobie wyobrażałem. Że po prostu mnie odtrącą...
-Lou, co ty taki zamyślony? - zapytał mnie Niall.
-A tak jakoś.
-Don't you worry, cause everything's gonna be alright! - zaśpiewał fragment piosenki Biebera i poszedł po kolejną paczkę chipsów do kuchni. Liam z Harrym nawet nie zwracali na nas uwagi, byli tak zafascynowani grą. Wzruszyłem ramionami i poszedłem do swojego pokoju. Usiadłem na parapecie, włożyłem słuchawki do uszu i zamknąłem się w swoim świecie. W świecie, do którego nikt do tej pory nie dotarł...




***
Natalie
***


Po jakimś czasie razem z Zaynem wróciliśmy na dół do chłopaków. Niall jadł popcorn, a Harry z Liamem wydzierali się w niebogłosy grając w fifę.
-Gdzie Louis? - zapytałam. Chłopcy wzruszyli ramionami, Niall wybąkał, że 'przed chwilą tu siedział ale gdzieś zniknął.' Spojrzałam na Zayna, pocałowałam go w policzek i przeprosiłam, ruszyłam w kierunku pokoju Louisa. Słyszałam jeszcze krzyki Harry'ego,  że Zayn powinien być o mnie zazdrosny, ale olałam to. Zapukałam do drzwi, jednak nikt mi nie odpowiedział.
-Louis jesteś tam? - zapytałam, ale znowu panowała tylko cisza. Weszłam do pokoju. Na całe szczęście na parapecie siedział Lou, chyba nie zauważył, że weszłam. Podeszłam do niego, a on zaskoczony prawie podskoczył. Ściągnął słuchawki z uszu.
-Sorki, nie słyszałem że weszłaś. - powiedział.
-Pukałam, ale... ale nie odpowiadałeś, więc pomyślałam że wejdę, nie masz mi za złe? - wytłumaczyłam, lekko się uśmiechając.
-Skądże. - odwzajemnił gest i pokazał ręką, żebyśmy usiedli na łóżku.
-Czemu siedzisz tu sam? -zapytałam z troską. Louis gdy usłyszał pytanie, westchnął.
-Sama widziałaś... Liam z Harrym nie wiedzą co dzieje się dookoła nich, są zapatrzeni w  ekran tak jak Niall w jedzenie, Zayn spędza czas z tobą. Cieszę się, że wszyscy dookoła są szczęśliwi, ale... - zawachał się.
-Ale czujesz się odrzucony?
-Może nie tak... po prostu czuję się niepotrzebny, przecież oni nawet nie zauważyli kiedy wyszedłem z salonu... Zastanawiałem się nad odejściem z zespołu. Oni doskonale poradziliby sobie beze mnie.
-Louis, wiesz co mówisz?! - krzyknęłam. Nie mieściło mi się to w głowie. - One Direction bez jednego z was to nie One Direction. Nie możesz odejść, rozumiesz!
-Mogę. Jestem dorosły, to moja decyzja. Nie chcę już być częścią tego gówna. Po trasie odchodzę.
-Teraz nazywasz to gównem? To że byłeś w X-Factorze, fakt że już tak wiele osiągnęliście. To dla ciebie nic nie znaczące GÓWNO? - wrzasnęłam.
-Dokładnie tak.  I wiesz, popełniłem jeden fatalny błąd. Nie wiem po co się z tobą zaprzyjaźniłem. Po co ci o wszystkim mówiłem?
-Louis.. proszę cię, skończ. - powiedziałam, wycierając łzy spływające po policzkach.
-Teraz sobie to uświadomiłem... Że jeśli byłabyś moją prawdziwą przyjaciółką, zrozumiałabyś mnie i pozwoliłabyś mi odejść. - odrzekł sucho.
-Ale nie pozwolę. Przecież oni też są twoimi przyjaciółmi.
-Olewają mnie przecież...- odparł  i podszedł do okna. Postawiłam mu warunek.
-Ja odejdę. Ale ty w takim wypadku zostajesz.
Spojrzał na mnie, wzruszył ramionami i wypatrywał dalej przez okno. Lekko go przytuliłam, cicho szepnęłam 'żegnaj, Louisie Williamie Tomlinsonie' i wyszłam z pokoju. Nie protestował. Chciałam stąd uciec jak najdalej, ale by dowiedziała się o tym jak najmniejsza liczba osób. Chciałam wrócić do Bradford. Nie chciałam już siedzieć tu dłużej. Mimo że nie miałam prawa jazdy, potrafiłam panować nad samochodem. Odkryłam nawet szybkie przejście do garażu, i nie musiałam zachaczać o salon. Postanowiłam zabrać auto Zayna, w końcu i tak oni jutro już wylatują. Spakowałam szybko wszystkie swoje rzeczy, ledwo powstrzymując się od płaczu. Napisałam list dla Zayna.

Kochanie!
Przepraszam, że wyjechałam tak bez słowa, i to jeszcze na dodatek Twoim samochodem. Ale nie potrafiłabym pojechać z wami w trasę. Tak jakby.. pokłóciłam się z Louisem. On chciał odejść, ja jednak zrobiłam to za niego. Zresztą... on Ci wszystko wytłumaczy, nie tylko Tobie. Mimo wszystko będę tęskniła, samochód odtransportuję z tatą w wolnym czasie. Kocham Cię najmocniej na świecie, nie zapomnę o Tobie...
Natalie xx

Zostawiłam list na łóżku, po raz ostatni ogarnęłam wzrokiem pokój i ledwo powstrzymałam się od płaczu. Przemknęłam niezauważona do czarnego Porsche, uprzednio zabierając kluczyki, spojrzałam na dom i odjechałam. Na podwórku nadal padało, łzy płynęły po moich policzkach. Nie zważałam na nic... Ale w pewnym momencie poczułam się jak suka... Zostawiłam Zayna bez słowa,ale za to wydawało mi się, że uszczęśliwiłam 'przyjaciela'. Zresztą i tak wydawało mi się, że chłopcy wcale nie są do mnie przyjaźnie nastawieni. Byłam potrzebna jedynie Zaynowi. A teraz, gdy już byliśmy szczęśliwi, wyjechałam bez wytłumaczenia. Potrzebowałam odpoczynku.
Droga była śliska, była ograniczona widoczność przez ciągle padający deszcz. Wpadłam w poślizg. Próbowałam opanować samochód. Chyba uderzyłam w jeden samochód, jeszcze jeden, potem chyba w barierkę. Ostatnim uczuciem był ból...


***
trochę mi zajął ten rozdział, właściwie to pisałam go dziś, zmotywowana przez oczekiwaną wiadomość! :) mam bardzo dobry humor, mam nadzieję, że nikt i nic mi go nie zepsuje.
pozmieniałam trochę wygląd bloga, dodałam parę nowych rzeczy- mam nadzieję że się spodoba! nie jestem w tym za dobra, więc nie wymagajcie ode mnie cudów, ale jeśli ktoś potrafi/zna kogoś kto potrafi zrobić ładny wygląd i nagłówek, dajcie znać. kontakt niżej.
KOMENTUJCIE I DODAWAJCIE DO OBSERWOWANYCH :)

kontakt - gg : 44020506, jednak nie ma mnie tam za często. to nowy numer, na moim starym mam już dosyć dużą ilość kontaktów, i ciężko by mi było ogarnąć ;)

1 komentarz: