czwartek, 23 sierpnia 2012

Rozdział 6.

-Odkryłem... Że jestem gejem... - powiedział, patrząc pustym wzrokiem na napój.
-Przepraszam, ŻE CO? - wrzasnęłam.
-Chyba jestem gejem. Odkryłem to, gdy zerwaliśmy z El. Ale wiesz co jest najgorsze? Kocham Harry'ego, a on  wyraźnie na ciebie leci. I dlatego chciałem właśnie z tobą porozmawiać, bo każdy z chłopaków stwierdziłby że to tylko bromance,  nic więcej. Ale ja go kocham. Naprawdę go kocham!
-Lou, rozumiem... Ale jesteś pewien swoich uczuć? - zapytałam dla upewnienia.
-Jak nigdy.- odrzekł. W jego oczach zobaczyłam bezradność i smutek. Tak bardzo chciałam mu pomóc... Jednak ten Louis, z którym teraz rozmawiałam, to nie ten sam którego poznałam. To nie był  roześmiany, wiecznie uśmiechnięty dorosły dzieciak,  tylko załamany, dojrzały człowiek.
-Lou,  naprawdę nie wiem co ci doradzić. Po raz pierwszy jestem w takiej sytuacji. Może powiedz mu o tym wprost, wprawdzie to ryzykowne... ale co masz do stracenia?
-A jeśli chłopcy wcale nie są tolerancyjni, jeżeli po prostu będą mnie traktować jak szmatę? Jak kogoś gorszego?
-Jesteście przyjaciółmi, prawda? Jeśli cię odrzucą, to nie zasługują na to miano. Przyjaciele powinni nas akceptować takich jakimi jesteśmy, łącznie z naszymi wadami i zaletami, nawet jeśli nas kolor skóry, narodowość,  religia, poglądy, gust. Nawet orientacja seksualna. Jeśli jesteś dla nich ważny, fakt że jesteś homoseksualistą nie ma znaczenia.
-Ale jak Harry zareaguje?  - pytał dalej zmartwiony chłopak. Mimowolnie uśmiechnęłam się.
-Może ogarnąć go szok, ale dotrze to do niego. Możesz im wszystkim powiedzieć po trasie.  Lou, dasz radę.
-Natalie, dziękuję ci. Strasznie ci dziękuję. Jesteś cudowną osobą, zresztą jeśli Zayn cię pokochał, to musisz być niezwykła. - odrzekł, puszczając mi oczko. - Musiałaś mieć w Bradford cudownych przyjaciół.
Na te słowa posmutniałam. Nie miałam pojęcia co odpowiedzieć chłopakowi.
-Louis, ja... Nie miałam żadnych przyjaciół, oprócz Zayna. Przez te dwa lata byłam praktycznie sama. Po prostu jestem nieufna wobec ludzi.
-Nam też nie zaufasz? - zapytał głosem, w którym wyczułam smutek.
-Nie, Lou. To nie tak. Wy jesteście ważni dla Zayna, a on jest całym moim światem. Automatycznie jesteście dla mnie ważni. Widząc, że on wam ufa, ja czynię to samo.
-Aaa, rozumiem. Zwijamy się? - zapytał. Odpowiedziałam kiwając głową. Wyszliśmy z budynku i ruszyliśmy w stronę domu. Szliśmy przez Londyn, rozmawiając. Louis opowiadał mi o różnych śmiesznych sytuacjach w zespole, o tym co sprawiło że poszedł do X-Factora, o życiu z wariatami pod jednym dachem  i o radości którą czerpie  z możliwości występowania. Ja za to powiedziałam mu o tym że również śpiewam oraz gram na gitarze i udało mi się napisać kilka piosenek. Lou był zachwycony i musiałam mu obiecać, że zaśpiewam któryś z moich utworów. W połowie drogi do domu zaczęło padać. Biegliśmy razem za rękę przez pół Londynu, nie zważając na nic. Poczułam, że zbliżyłam się do Louisa. W ciągu tak krótkiego czasu byłam w stanie się z nim zaprzyjaźnić. Stał się dla mnie ważny, tak po prostu...

***
Zayn
***

Usłyszałem trzaśnięcie drzwiami. Zostawiłem chłopaków w salonie i ruszyłem do holu. Tam stali cali przemoczeni Louis i Natalie. Spojrzeli na mnie jak na idiotę, a ja pognałem szybko na górę - przyniosłem im ręczniki i suche ubrania, dałem buziaka swojej dziewczynie po czym oboje poszli do swoich łazienek. Po kilku minutach wrócili, kłócąc się. Reszta chłopaków razem ze mną zwróciła na nich uwagę.
-Obiecałaś! -wykrzyknął, udając obrażonego Lou. 
-Ale nie dziś! - wrzasnęła na niego Natalie.
-NO ALE OBIECAŁAŚ!
-ALE NIE DZIŚ! DZIŚ TEGO NIE ZROBIĘ!
-Czego? - zapytałem. Spojrzeli na mnie jak poparzeni.
-Bo ona mi obiecała że zaśpiewa! A nie chce! - powiedział z udawanym płaczem Lou.
-Nie chce dzisiaj! - odparła Natalie, usiadła koło mnie i się wtuliła.
-Kochanie, przecież ty naprawdę świetnie śpiewasz i dobrze o tym wiesz. - odrzekłem do mojej dziewczyny, a resztą chłopaków spojrzała na nas ze zdziwieniem. Przypomniałem sobie, że nie wspominałem o jej talencie. -Albo zajdziesz sama po swoją gitarę, albo skończy na śmietniku. - dodałem z chytrym uśmieszkiem.
-Nie zrobisz tego. -odparła.
-Owszem, zrobię. Wiesz, że już wiele razy prawie to... - nie zdążyłem dokończyć, a ona już pognała na górę. Chłopcy spojrzeli na mnie z mieszanymi uczuciami.
-Zayn, czy ty.. czy ty ją wykorzystujesz? - zapytał Louis.
-Nie, po prostu wiem że ona ma talent, a przed nowo poznanymi osobami boi się go wyjawić. A gitara jest jej największym skarbem, tak jak ja. - wytłumaczyłem się.
-Spróbuj ją tylko zranić, a skończy się to dla ciebie źle. - odrzekł sucho Niall, a reszta oprócz Harry'ego, pokiwała głowami.
-Czy wy myślicie, że naprawiałbym to wszystko, żeby ją zranić? Proszę was... - powiedziałem i wróciła Natalie z gitarą. - Co zagrasz? - zapytałem.
-Three Doors Down - Be Like That, śpiewałam już ci to kiedyś. - uśmiechnęła się i usiadła na fotelu.


He spends his nights in California
Watching the stars on the big screen.
Then he lies awake and wonders
Why can't that be me?
Cause in his life he's filled with all these good intentions.
He's left a lot of things he'd rather not mention right now.
But just before he says goodnight,
He looks up with a little smile at me and he says

If I could be like that
I'd give anything
Just to live one day
In those shoes.
If I could be like that, what would I do?
What would I do?

Now and dreams we run.

She spends her days up in the north park,
watching the people as they pass.
And all she wants is just a little piee of this dream, is that too much to ask?
With a safe home, and a warm bed, on a quiet little street.
All she wants is just that something to hold onto, that's all she needs.

Yeah!

If I could be like that, I would give anything
Just to live one day, in those shoes.
If I could be like that, what would I do?
What would I do?

I'm falling into this, in dreams we run away.

If I could be like that, I would give anything
Just to live one day, in those shoes.
If I could be like that, what would I do?
What would I do?

If I could be like that, I would give anything
Just to live one day, in those shoes.
If I could be like that, what would I do?
What would I do?

If I could be like that, I would give anything
Just to live one day, in those shoes.
If I could be like that, what would I do?
What would I do?

Falling in.
I feel I am falling in to this again

Przez całą piosenkę chłopcy patrzyli na nią jak zaczarowani magiczną różdżką. Natalie śpiewając, zawsze wszystkich dookoła wprawiała w taki stan. Potrafiła rozsiać wokół siebie pozytywną aurę. Była cudowna, podziwiałem ją. Twierdziłem, że to ona dziś powinna być na moim miejscu - to ona powinna być gwiazdą. A co najważniejsze - była moja.
-I jak chłopaki? - zapytała po wykonaniu utworu.
-To.. to.. było... - zająkał się Niall.
-Cudne. -odrzekł Harry.
-Genialne! -krzyknął Louis.
-Natalie, jesteś... cudowna. - powiedział Liam z uśmiechem. - Co byś powiedziała na występ z nami, chociaż jeden? ...


***
ooo matko! przepraszam was, że rozdział dopiero po tygodniu! ;c 
ale teraz kompletnie nie mam czasu na pisanie.
koniec wakacji, chcę to jakoś wykorzystać, jutro z kumpelą mamy imprezę urodzinową, zostaję też u niej na noc ;D
no wprawdzie niby mamy urodziny w przyszłym tygodniu, ona 30.08, a ja 2.09, ale nie bedziemy miały czasu, dlatego imprezka jest jutro.
no i jeszcze jestem zdenerwowana na pewną osobę,  właściwie to dzięki niej mam motywację, żeby cokolwiek pisać, właściwie to ona mi doradziła żebym pisała, pisała jak najwięcej... Miałam tą cholerną motywacje przez cały rok szkolny, opuściłam tylko 8 godzin... a gdy zadałam jedno pytanie na fejsie, nie raczy odpisać... a zresztą nie ważne.
MAM JEDNAK NADZIEJĘ, ŻE WYBACZYCIE MI, ŻE NIC TU NIE BYŁO. PRZEPRASZAM ;c

czytasz = komentujesz.

1 komentarz:

  1. czytam = komentuję.
    bardzo podoba mi się rozdział. naprawdę bardzo.
    wybaczam. czekam na kontynuację.
    pozdrawiam.
    ada

    OdpowiedzUsuń