czwartek, 6 września 2012

Coś ode mnie.

Cześć. Przepraszam, że tu nic nie ma, ale ja od początku szkoły jestem zawalona zadaniami, polonistka ma jak widać 'bardzo dobry' humor, i codziennie daje to kilka zadań w ćwiczeniach, to jakiś tekst podręczniku i kilka zadań do niego, to jakieś streszczenie... PORAŻKA JEDNYM SŁOWEM! Mam ogólnie mało czasu, bo ze szkoły wracam wykończona, nie mam na nic siły ani ochoty... Nie mam totalnie weny, napisanie głupiego dialogu na polski, który jeszcze pisałam dziś przy osobie która w zeszłym roku szkolnym dawała mi motywację do pisania, sprawiało mi to problem. Nie wiem co się ze mną dzieje..
Przepraszam was, jeśli nic tu nie będzie przez jakiś czas, nawet sama nie wiem czy jest jakikolwiek sens pisania tu czegoś, dlatego:

JEŚLI CHCESZ ŻEBYM PISAŁA DALEJ, SKOMENTUJ.

Wejdę tutaj w weekend, piątek/sobota wieczorem, ogarnę co i jak... może coś napiszę nowego.. może po prostu to zostawię... nie sądzę, by ktokolwiek chciał żebym tu pisała.

czwartek, 30 sierpnia 2012

Rozdział 8.


***
Zayn
***


-Włączcie wiadomości! - krzyknąłem, podczas gdy Liam, Niall i Harry kłócili się o pilota. Przełączyli na kanał który chciałem.
-"Wypadek przy wjeździe na autostradę w Londynie, jedna osoba ranna. 17 - latka prowadząc czarne Porsche, wpadła w poślizg, uderzyła w dwa samochody a potem w barierkę. W ciężkim stanie została przewieziona do szpitala w centrum miasta. Po wyzdrowieniu czekają na nią konsekwencje tego wypadku, ponieważ poruszała się bez prawa jazdy" - usłyszeliśmy. Poczułem, ze kojarze skądś ten samochód... To było moje Porsche, zacząłem krzyczeć, Liam próbował mnie uspokoić, Harry poszedł po Louisa, a Niall... Niall zniknął. Zacząłem panikować. Harry wrócił z Louisem, zdenerwowałem się bo Niall nie wracał... Po chwili się zjawił z jakąś kartką w ręce. "Musisz to przeczytać.." powiedział, a ja wyrwałem mu ją z ręki. Z przerażeniem zacząłem czytać.:

Kochanie!
Przepraszam, że wyjechałam tak bez słowa, i to jeszcze na dodatek Twoim samochodem. Ale nie potrafiłabym pojechać z wami w trasę. Tak jakby.. pokłóciłam się z Louisem. On chciał odejść, ja jednak zrobiłam to za niego. Zresztą... on Ci wszystko wytłumaczy, nie tylko Tobie. Mimo wszystko będę tęskniła, samochód odtransportuję z tatą w wolnym czasie. Kocham Cię najmocniej na świecie, nie zapomnę o Tobie...
Natalie xx

Rzuciłem się na Louisa, nie panowałem nad emocjami. On jednak stał niewzruszenie. Chłopcy ledwo mnie od niego odciągnęli, a Liam zapytał o co dokładnie poszło.
-No byliśmy w Milshake City... gaaadaaaaliśmy... - mówił powoli Louis.
-No i co kurwa w związku z tym? - odkrzyknąłem.
-No bo... ja niedawno odkryłem, że... jestem gejem.. - powiedział wpatrując się w ziemie. Nikt z nas nie uwierzył. - powiedziałem jej o tym, zaufałem jej. Poradziła mi żebym po trasie wam powiedział. A teraz.. przyszła do mojego pokoju, rozmawialiśmy. Powiedziałem, że chcę odejść, pokłóciliśmy się, bo ona stwierdziła że nie mogę tego zrobić bo...
-No i tak tego nie możesz zrobić. - przerwał mu Liam.
-Mniejsza. W każdym razie pokłóciliśmy się, i ona stwierdziła że lepiej będzie jak ona odejdzie, ale ja muszę zostać...
-I tak po prostu pozwoliłeś jej odejść?! - krzyknąłem do niego, ledwo powstrzymując nerwy.
-Nie myślałem że to się tak może skończyć. Ale mimo wszystko i tak odchodzę... -powiedział cicho.
-Teraz to już nie jest ważne, jedziemy do szpitala! - zarządziłem. Chłopcy szybko się ogarnęli i ruszyliśmy w drogę. Co chwilę upominałem Liama by jechał szybciej. Po 15 minutach byliśmy w szpitalu. Szybko dowiedziałem się gdzie jest Natalie i pobiegliśmy tam. Lekarze właśnie zabierali ją na sale operacyjną.
-Co z nią, panie doktorze? -zapytałem jednego z nich.
-Przepraszam, czeka nas bardzo ciężka operacja, od niej będzie zależało życie pacjentki.
-Co mam robić?
-Czekać... - odpowiedział lekarz i zniknął.
Bezradny usiadłem na krześle i schowałem twarz w dłonie. Dlaczego do tego dopuściłem? Dlaczego? Ona była tu pod moją opieką, jej rodzice... No właśnie. Jej rodzice o niczym nie wiedzieli.
-Liam, mogę cię o coś prosić?-zapytałem przyjaciela.
-Jasne.
-Wyszukaj numer jej rodziców. -podałem mu mój telefon. - Poinformuj ich, ja... ja nie jestem w stanie. - powiedziałem i wróciłem do poprzedniej pozycji. Liam zadzwonił do państwa Cook, powiedział im o wszystkim, a ja poczułem się jeszcze gorzej. Poczułem się jak śmieć, dopuściłem do czegoś takiego, wiedziałem że Natalie marzyła o zrobieniu prawa jazdy, chociaż już potrafiła bardzo dobrze jeździć i nie raz zdarzało się jej jeździć po Bradford by załatwiać różne sprawy. Ja jednak nie dopuszczałem do siebie myśli, że będzie w stanie zabrać mój samochód bez mojej zgody i tak po prostu odjechać. Uciec. To była ucieczka, nic innego. Ucieczka ode mnie....
Po 1,5 godziny jej rodzice przyjechali do szpitala. Cholernie bałem się tego spotkania.
-Przepraszam, to moja wina. To ja jestem winien. - powiedziałem, ale te słowa ledwo przeszły mi przez usta. Ukradkiem spojrzałem na Louisa.
-Zayn, nie obwiniaj się. Widocznie tak musiało być. - odrzekła jej matka, wymuszając uśmiech. Widziałem że powstrzymywała się od płaczu. Lekko mnie przytuliła, dodając : -Zawsze byłeś dla nas jak syn. Nigdy się to nie zmieni.
Pan Cook poklepał mnie po ramieniu, a potem usiedliśmy znowu na krzesłach. Liczyłem każdą sekundę, minutę, godzinę... Po dokładnie 3 godzinach, 14 minutach i 25 sekundach z sali operacyjnej wyjechały pielęgniarki z łóżkiem, na którym leżała Natalie. Jej twarz była blada, bez wyrazu. Ale jak dla mnie była piękna.
-Kto tutaj jest z jej najbliższej rodziny? - zapytał lekarz, który wyszedł zaraz za pielęgniarkami.
-Jesteśmy jej rodzicami a on - ojciec Natalie wskazał na mnie. - jest jej chłopakiem.
-Proszę państwa za mną. - powiedział i ruszył w kierunku swojego gabinetu. Niepewnie wstałem i razem z jej rodzicami też tam poszedłem.

-Przykro mi, ale nie mam dobrych wieści. Natalie miała dużo obrażeń wewnętrznych, na szczęście podczas operacji chyba wszystko wróciło do normy. Ma mocno połamane żebra, siła uderzenia była tak wielka, że się przemieściły, co jest naprawdę rzadkim przypadkiem. Jednak jest jeszcze coś. Mózg został bardzo poważnie uszkodzony. Natalie jest w śpiączce. Nie możemy stwierdzić, kiedy się obudzi. Może to być nawet dziś, za tydzień, za miesiąc, za rok. Jednak u nas w szpitalu będzie mogła spędzić tylko 3 miesiące. Te 3 miesiące zadecydują o jej życiu. Jeśli się nie wybudzi, raczej nie będziemy mogli liczyć na to że kiedykolwiek to nastąpi. Po tym czasie trafi do domu opieki. Przed nią ogromna próba czasu. Jednak widzę, że jest silną dziewczyną i da radę. To wszystko co miałem państwu do przekazania.


***
totalny brak weny! -,-
przepraszam za krótki rozdział ;/
to miało się tak potoczyć, wprawdzie trochę później, ale... ale jednak pozmieniałam to i owo. 
nie wiem kiedy będze następny. ;/

W NIEDZIELE URODZINKI <3<3<3

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Rozdział 7.

***
Natalie
***

-Liam, mówisz poważne? - zapytałam ze zdziwieniem. Harry wybuchnął śmiechem.
-Kocham twoją minę jak jesteś zaskoczona. - powiedział Loczek.
-Super. - odpowiedziałam, lekko się uśmiechając do niego i ruszając brwiami. - Liam, spytam jeszcze raz, mówiłeś serio? - zwróciłam się do Daddy'ego.
-Tak, chłopaki macie coś przeciwko? - wszyscy przeczące pokręcili głowami. -Natalie, masz ogromny talent. Fajnie by było, jakbyś z nami zaśpiewała. Co ty na to?
Byłam strasznie zaskoczona. Miałam ogromną szansę. W końcu nie każdy może wystąpić z One Direction. Ale nie byłam gotowa na to wszystko. To ogromna presja, strach, bałam się że zrobię wstyd sobie i chłopakom. A przede wszystkim - sława raczej nie jest dla mnie...
-Ehh.. musiałabym to przemyśleć. - odparłam, wymigując się. 
-Kochanie, jesteś pewna? - zapytał z troską Zayn. Uśmiechnęłam się, powiedziałam po cichu : 'idę na górę, źle się czuję.', zabrałam gitarę i pognałam do naszego pokoju. Położyłam się na łóżku. Nie wiedziałam co zrobić. Zauważyłam, że chłopcy byli naprawdę zachwyceni moim głosem i chcieli żebym z nimi wystąpiła... Jednak ja nie chciałam tego... A może jednak sobie tylko wmawiałam że nie chcę? I tak już byłam szczęściarą. Nie każdy znał osobiście cały zespół, mieszkał z nimi, a co dopiero mówiąc o byciu dziewczyną jednego z nich. Zaczęłam płakać... Nie miałam siły, nie byłam w stanie tak po prostu podjąć decyzji. Moje życie już i tak zdążyło się zmienić, w ciągu kilku tygodni. 
Usłyszałam, że ktoś wchodzi pokoju. Zayn, z dwoma kubkami herbaty. Obtarłam łzy i próbowałam wyglądać normalnie.
-Wiem, że wcale źle się nie czujesz. Masz, trzymaj. - podał mi kubek i usiadł obok mnie. - Mów o co chodzi.
Spojrzałam na niego i lekko się uśmiechnęłam. Odwzajemnił gest. Patrzył na mnie oczami pełnymi troski. Martwił się o mnie jak nikt inny. U niego zawsze znalazłam zrozumienie, on przejmował się moimi nawet najgłupszymi problemami, tak jakby to były jego własne. Zawsze mogłam na niego liczyć.
-Kochanie, ja... Nie wiem czy będę potrafiła z wami zaśpiewać... To nie na moje siły. Nie będę w stanie wyjść na scenę przed tysiącami waszych fanek i wystąpić... - powiedziałam i wtuliłam się w niego, podając mi kubek, a on oba odłożył na stolik. - A widzę że chcielibyście żebym zaśpiewała... Nie chcę was zawieźć.-dodałam.
-Nie musisz tego robić jeśli nie chcesz. - odrzekł i pocałował mnie w czoło. -Znaczy.. fajnie by było. Ale naprawdę, nie możemy cię do tego zmusić. To musi być twoja decyzja.
-Dziękuję że mnie wspierasz. Jesteś cudowny, wiesz?
-Ty jesteś cudowniejsza... - szepnął mi na ucho i delikatnie pocałował. Zamknęłam oczy. Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. W głowie wybuchały mi fajerwerki, a w brzuchu wariowały motylki. Byłam w siódmym niebie. Całował mnie czule, delikatnie. Tak zawsze to sobie wyobrażałam.
-Kocham cię Natalie. Jesteś... jesteś spełnieniem wszystkich moich marzeń.
-Też cię kocham Zayn. -odpowiedziałam i wtuliłam się w niego jeszcze mocniej.



***
Louis
***


Podczas gdy Zayn poszedł na górę do Natalie, ja z resztą chłopaków zostałem w salonie. Liam grał z Harrym w fifę, Niall jak zwykle jadł, a ja siedziałem obok wpatrując się w nich. Sprawiali wrażenie szczęśliwych. Bez problemów. Jakby ich życie było idealne, bez żadnych niedoskonałości. Dlaczego ja taki nie byłem? Dlaczego po prostu byłem inny? W końcu żaden z nich nie był gejem, nie był zakochany w swoim najlepszym przyjacielu. Teraz bałem się. Bałem się, że zareagują nie tak, jak to sobie wyobrażałem. Że po prostu mnie odtrącą...
-Lou, co ty taki zamyślony? - zapytał mnie Niall.
-A tak jakoś.
-Don't you worry, cause everything's gonna be alright! - zaśpiewał fragment piosenki Biebera i poszedł po kolejną paczkę chipsów do kuchni. Liam z Harrym nawet nie zwracali na nas uwagi, byli tak zafascynowani grą. Wzruszyłem ramionami i poszedłem do swojego pokoju. Usiadłem na parapecie, włożyłem słuchawki do uszu i zamknąłem się w swoim świecie. W świecie, do którego nikt do tej pory nie dotarł...




***
Natalie
***


Po jakimś czasie razem z Zaynem wróciliśmy na dół do chłopaków. Niall jadł popcorn, a Harry z Liamem wydzierali się w niebogłosy grając w fifę.
-Gdzie Louis? - zapytałam. Chłopcy wzruszyli ramionami, Niall wybąkał, że 'przed chwilą tu siedział ale gdzieś zniknął.' Spojrzałam na Zayna, pocałowałam go w policzek i przeprosiłam, ruszyłam w kierunku pokoju Louisa. Słyszałam jeszcze krzyki Harry'ego,  że Zayn powinien być o mnie zazdrosny, ale olałam to. Zapukałam do drzwi, jednak nikt mi nie odpowiedział.
-Louis jesteś tam? - zapytałam, ale znowu panowała tylko cisza. Weszłam do pokoju. Na całe szczęście na parapecie siedział Lou, chyba nie zauważył, że weszłam. Podeszłam do niego, a on zaskoczony prawie podskoczył. Ściągnął słuchawki z uszu.
-Sorki, nie słyszałem że weszłaś. - powiedział.
-Pukałam, ale... ale nie odpowiadałeś, więc pomyślałam że wejdę, nie masz mi za złe? - wytłumaczyłam, lekko się uśmiechając.
-Skądże. - odwzajemnił gest i pokazał ręką, żebyśmy usiedli na łóżku.
-Czemu siedzisz tu sam? -zapytałam z troską. Louis gdy usłyszał pytanie, westchnął.
-Sama widziałaś... Liam z Harrym nie wiedzą co dzieje się dookoła nich, są zapatrzeni w  ekran tak jak Niall w jedzenie, Zayn spędza czas z tobą. Cieszę się, że wszyscy dookoła są szczęśliwi, ale... - zawachał się.
-Ale czujesz się odrzucony?
-Może nie tak... po prostu czuję się niepotrzebny, przecież oni nawet nie zauważyli kiedy wyszedłem z salonu... Zastanawiałem się nad odejściem z zespołu. Oni doskonale poradziliby sobie beze mnie.
-Louis, wiesz co mówisz?! - krzyknęłam. Nie mieściło mi się to w głowie. - One Direction bez jednego z was to nie One Direction. Nie możesz odejść, rozumiesz!
-Mogę. Jestem dorosły, to moja decyzja. Nie chcę już być częścią tego gówna. Po trasie odchodzę.
-Teraz nazywasz to gównem? To że byłeś w X-Factorze, fakt że już tak wiele osiągnęliście. To dla ciebie nic nie znaczące GÓWNO? - wrzasnęłam.
-Dokładnie tak.  I wiesz, popełniłem jeden fatalny błąd. Nie wiem po co się z tobą zaprzyjaźniłem. Po co ci o wszystkim mówiłem?
-Louis.. proszę cię, skończ. - powiedziałam, wycierając łzy spływające po policzkach.
-Teraz sobie to uświadomiłem... Że jeśli byłabyś moją prawdziwą przyjaciółką, zrozumiałabyś mnie i pozwoliłabyś mi odejść. - odrzekł sucho.
-Ale nie pozwolę. Przecież oni też są twoimi przyjaciółmi.
-Olewają mnie przecież...- odparł  i podszedł do okna. Postawiłam mu warunek.
-Ja odejdę. Ale ty w takim wypadku zostajesz.
Spojrzał na mnie, wzruszył ramionami i wypatrywał dalej przez okno. Lekko go przytuliłam, cicho szepnęłam 'żegnaj, Louisie Williamie Tomlinsonie' i wyszłam z pokoju. Nie protestował. Chciałam stąd uciec jak najdalej, ale by dowiedziała się o tym jak najmniejsza liczba osób. Chciałam wrócić do Bradford. Nie chciałam już siedzieć tu dłużej. Mimo że nie miałam prawa jazdy, potrafiłam panować nad samochodem. Odkryłam nawet szybkie przejście do garażu, i nie musiałam zachaczać o salon. Postanowiłam zabrać auto Zayna, w końcu i tak oni jutro już wylatują. Spakowałam szybko wszystkie swoje rzeczy, ledwo powstrzymując się od płaczu. Napisałam list dla Zayna.

Kochanie!
Przepraszam, że wyjechałam tak bez słowa, i to jeszcze na dodatek Twoim samochodem. Ale nie potrafiłabym pojechać z wami w trasę. Tak jakby.. pokłóciłam się z Louisem. On chciał odejść, ja jednak zrobiłam to za niego. Zresztą... on Ci wszystko wytłumaczy, nie tylko Tobie. Mimo wszystko będę tęskniła, samochód odtransportuję z tatą w wolnym czasie. Kocham Cię najmocniej na świecie, nie zapomnę o Tobie...
Natalie xx

Zostawiłam list na łóżku, po raz ostatni ogarnęłam wzrokiem pokój i ledwo powstrzymałam się od płaczu. Przemknęłam niezauważona do czarnego Porsche, uprzednio zabierając kluczyki, spojrzałam na dom i odjechałam. Na podwórku nadal padało, łzy płynęły po moich policzkach. Nie zważałam na nic... Ale w pewnym momencie poczułam się jak suka... Zostawiłam Zayna bez słowa,ale za to wydawało mi się, że uszczęśliwiłam 'przyjaciela'. Zresztą i tak wydawało mi się, że chłopcy wcale nie są do mnie przyjaźnie nastawieni. Byłam potrzebna jedynie Zaynowi. A teraz, gdy już byliśmy szczęśliwi, wyjechałam bez wytłumaczenia. Potrzebowałam odpoczynku.
Droga była śliska, była ograniczona widoczność przez ciągle padający deszcz. Wpadłam w poślizg. Próbowałam opanować samochód. Chyba uderzyłam w jeden samochód, jeszcze jeden, potem chyba w barierkę. Ostatnim uczuciem był ból...


***
trochę mi zajął ten rozdział, właściwie to pisałam go dziś, zmotywowana przez oczekiwaną wiadomość! :) mam bardzo dobry humor, mam nadzieję, że nikt i nic mi go nie zepsuje.
pozmieniałam trochę wygląd bloga, dodałam parę nowych rzeczy- mam nadzieję że się spodoba! nie jestem w tym za dobra, więc nie wymagajcie ode mnie cudów, ale jeśli ktoś potrafi/zna kogoś kto potrafi zrobić ładny wygląd i nagłówek, dajcie znać. kontakt niżej.
KOMENTUJCIE I DODAWAJCIE DO OBSERWOWANYCH :)

kontakt - gg : 44020506, jednak nie ma mnie tam za często. to nowy numer, na moim starym mam już dosyć dużą ilość kontaktów, i ciężko by mi było ogarnąć ;)

czwartek, 23 sierpnia 2012

Rozdział 6.

-Odkryłem... Że jestem gejem... - powiedział, patrząc pustym wzrokiem na napój.
-Przepraszam, ŻE CO? - wrzasnęłam.
-Chyba jestem gejem. Odkryłem to, gdy zerwaliśmy z El. Ale wiesz co jest najgorsze? Kocham Harry'ego, a on  wyraźnie na ciebie leci. I dlatego chciałem właśnie z tobą porozmawiać, bo każdy z chłopaków stwierdziłby że to tylko bromance,  nic więcej. Ale ja go kocham. Naprawdę go kocham!
-Lou, rozumiem... Ale jesteś pewien swoich uczuć? - zapytałam dla upewnienia.
-Jak nigdy.- odrzekł. W jego oczach zobaczyłam bezradność i smutek. Tak bardzo chciałam mu pomóc... Jednak ten Louis, z którym teraz rozmawiałam, to nie ten sam którego poznałam. To nie był  roześmiany, wiecznie uśmiechnięty dorosły dzieciak,  tylko załamany, dojrzały człowiek.
-Lou,  naprawdę nie wiem co ci doradzić. Po raz pierwszy jestem w takiej sytuacji. Może powiedz mu o tym wprost, wprawdzie to ryzykowne... ale co masz do stracenia?
-A jeśli chłopcy wcale nie są tolerancyjni, jeżeli po prostu będą mnie traktować jak szmatę? Jak kogoś gorszego?
-Jesteście przyjaciółmi, prawda? Jeśli cię odrzucą, to nie zasługują na to miano. Przyjaciele powinni nas akceptować takich jakimi jesteśmy, łącznie z naszymi wadami i zaletami, nawet jeśli nas kolor skóry, narodowość,  religia, poglądy, gust. Nawet orientacja seksualna. Jeśli jesteś dla nich ważny, fakt że jesteś homoseksualistą nie ma znaczenia.
-Ale jak Harry zareaguje?  - pytał dalej zmartwiony chłopak. Mimowolnie uśmiechnęłam się.
-Może ogarnąć go szok, ale dotrze to do niego. Możesz im wszystkim powiedzieć po trasie.  Lou, dasz radę.
-Natalie, dziękuję ci. Strasznie ci dziękuję. Jesteś cudowną osobą, zresztą jeśli Zayn cię pokochał, to musisz być niezwykła. - odrzekł, puszczając mi oczko. - Musiałaś mieć w Bradford cudownych przyjaciół.
Na te słowa posmutniałam. Nie miałam pojęcia co odpowiedzieć chłopakowi.
-Louis, ja... Nie miałam żadnych przyjaciół, oprócz Zayna. Przez te dwa lata byłam praktycznie sama. Po prostu jestem nieufna wobec ludzi.
-Nam też nie zaufasz? - zapytał głosem, w którym wyczułam smutek.
-Nie, Lou. To nie tak. Wy jesteście ważni dla Zayna, a on jest całym moim światem. Automatycznie jesteście dla mnie ważni. Widząc, że on wam ufa, ja czynię to samo.
-Aaa, rozumiem. Zwijamy się? - zapytał. Odpowiedziałam kiwając głową. Wyszliśmy z budynku i ruszyliśmy w stronę domu. Szliśmy przez Londyn, rozmawiając. Louis opowiadał mi o różnych śmiesznych sytuacjach w zespole, o tym co sprawiło że poszedł do X-Factora, o życiu z wariatami pod jednym dachem  i o radości którą czerpie  z możliwości występowania. Ja za to powiedziałam mu o tym że również śpiewam oraz gram na gitarze i udało mi się napisać kilka piosenek. Lou był zachwycony i musiałam mu obiecać, że zaśpiewam któryś z moich utworów. W połowie drogi do domu zaczęło padać. Biegliśmy razem za rękę przez pół Londynu, nie zważając na nic. Poczułam, że zbliżyłam się do Louisa. W ciągu tak krótkiego czasu byłam w stanie się z nim zaprzyjaźnić. Stał się dla mnie ważny, tak po prostu...

***
Zayn
***

Usłyszałem trzaśnięcie drzwiami. Zostawiłem chłopaków w salonie i ruszyłem do holu. Tam stali cali przemoczeni Louis i Natalie. Spojrzeli na mnie jak na idiotę, a ja pognałem szybko na górę - przyniosłem im ręczniki i suche ubrania, dałem buziaka swojej dziewczynie po czym oboje poszli do swoich łazienek. Po kilku minutach wrócili, kłócąc się. Reszta chłopaków razem ze mną zwróciła na nich uwagę.
-Obiecałaś! -wykrzyknął, udając obrażonego Lou. 
-Ale nie dziś! - wrzasnęła na niego Natalie.
-NO ALE OBIECAŁAŚ!
-ALE NIE DZIŚ! DZIŚ TEGO NIE ZROBIĘ!
-Czego? - zapytałem. Spojrzeli na mnie jak poparzeni.
-Bo ona mi obiecała że zaśpiewa! A nie chce! - powiedział z udawanym płaczem Lou.
-Nie chce dzisiaj! - odparła Natalie, usiadła koło mnie i się wtuliła.
-Kochanie, przecież ty naprawdę świetnie śpiewasz i dobrze o tym wiesz. - odrzekłem do mojej dziewczyny, a resztą chłopaków spojrzała na nas ze zdziwieniem. Przypomniałem sobie, że nie wspominałem o jej talencie. -Albo zajdziesz sama po swoją gitarę, albo skończy na śmietniku. - dodałem z chytrym uśmieszkiem.
-Nie zrobisz tego. -odparła.
-Owszem, zrobię. Wiesz, że już wiele razy prawie to... - nie zdążyłem dokończyć, a ona już pognała na górę. Chłopcy spojrzeli na mnie z mieszanymi uczuciami.
-Zayn, czy ty.. czy ty ją wykorzystujesz? - zapytał Louis.
-Nie, po prostu wiem że ona ma talent, a przed nowo poznanymi osobami boi się go wyjawić. A gitara jest jej największym skarbem, tak jak ja. - wytłumaczyłem się.
-Spróbuj ją tylko zranić, a skończy się to dla ciebie źle. - odrzekł sucho Niall, a reszta oprócz Harry'ego, pokiwała głowami.
-Czy wy myślicie, że naprawiałbym to wszystko, żeby ją zranić? Proszę was... - powiedziałem i wróciła Natalie z gitarą. - Co zagrasz? - zapytałem.
-Three Doors Down - Be Like That, śpiewałam już ci to kiedyś. - uśmiechnęła się i usiadła na fotelu.


He spends his nights in California
Watching the stars on the big screen.
Then he lies awake and wonders
Why can't that be me?
Cause in his life he's filled with all these good intentions.
He's left a lot of things he'd rather not mention right now.
But just before he says goodnight,
He looks up with a little smile at me and he says

If I could be like that
I'd give anything
Just to live one day
In those shoes.
If I could be like that, what would I do?
What would I do?

Now and dreams we run.

She spends her days up in the north park,
watching the people as they pass.
And all she wants is just a little piee of this dream, is that too much to ask?
With a safe home, and a warm bed, on a quiet little street.
All she wants is just that something to hold onto, that's all she needs.

Yeah!

If I could be like that, I would give anything
Just to live one day, in those shoes.
If I could be like that, what would I do?
What would I do?

I'm falling into this, in dreams we run away.

If I could be like that, I would give anything
Just to live one day, in those shoes.
If I could be like that, what would I do?
What would I do?

If I could be like that, I would give anything
Just to live one day, in those shoes.
If I could be like that, what would I do?
What would I do?

If I could be like that, I would give anything
Just to live one day, in those shoes.
If I could be like that, what would I do?
What would I do?

Falling in.
I feel I am falling in to this again

Przez całą piosenkę chłopcy patrzyli na nią jak zaczarowani magiczną różdżką. Natalie śpiewając, zawsze wszystkich dookoła wprawiała w taki stan. Potrafiła rozsiać wokół siebie pozytywną aurę. Była cudowna, podziwiałem ją. Twierdziłem, że to ona dziś powinna być na moim miejscu - to ona powinna być gwiazdą. A co najważniejsze - była moja.
-I jak chłopaki? - zapytała po wykonaniu utworu.
-To.. to.. było... - zająkał się Niall.
-Cudne. -odrzekł Harry.
-Genialne! -krzyknął Louis.
-Natalie, jesteś... cudowna. - powiedział Liam z uśmiechem. - Co byś powiedziała na występ z nami, chociaż jeden? ...


***
ooo matko! przepraszam was, że rozdział dopiero po tygodniu! ;c 
ale teraz kompletnie nie mam czasu na pisanie.
koniec wakacji, chcę to jakoś wykorzystać, jutro z kumpelą mamy imprezę urodzinową, zostaję też u niej na noc ;D
no wprawdzie niby mamy urodziny w przyszłym tygodniu, ona 30.08, a ja 2.09, ale nie bedziemy miały czasu, dlatego imprezka jest jutro.
no i jeszcze jestem zdenerwowana na pewną osobę,  właściwie to dzięki niej mam motywację, żeby cokolwiek pisać, właściwie to ona mi doradziła żebym pisała, pisała jak najwięcej... Miałam tą cholerną motywacje przez cały rok szkolny, opuściłam tylko 8 godzin... a gdy zadałam jedno pytanie na fejsie, nie raczy odpisać... a zresztą nie ważne.
MAM JEDNAK NADZIEJĘ, ŻE WYBACZYCIE MI, ŻE NIC TU NIE BYŁO. PRZEPRASZAM ;c

czytasz = komentujesz.

czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozdział 5.

Rano obudziłam się bardzo wcześnie. Było coś koło piątej. Zawsze gdy spałam poza domem, wcześnie wstawałam. Za to mój chłopak miał bardzo mocny sen. Wyglądał tak idealnie. Mimo, że jego włosy nie były pięknie ułożone. Mimo, że nie widziałam jego brązowych oczu. Mimo wszystko nawet podczas snu był cudowny. Ucałowałam go lekko w policzek uśmiechając się i zeszłam na dół do kuchni. Chciałam zrobić sobie kawę. Słońce przedzierało się przez okna. Zapowiadał się cudowny dzień. Jako iż chłopcy nie mieli ekspresu do kawy (co mnie zdziwiło), musiałam w  czajniku ugotować sobie wodę. Nalałam jej tyle, by starczyło na kubek kawy. w pewnym momencie usłyszałam, że ktoś wszedł do domu. Przeraziłam się. Na całe szczęście był to Harry. Wyjątkowo, był sam. Usiadł na krześle przy stole. Nie odzywał się do mnie ani ja do niego. Zdążyłam się mu przyjrzeć. Jego loczki były niechlujnie ułożone,  twarz wyglądała na przemęczoną i skacowaną.
-Wiem, zaniedbałem się. Ja, sam Harry Styles! -powiedział z ironią.
-Nie miałam nic takiego na myśli. Zresztą ja nie mam nic do ciebie. Nawet po tym jak nazwałeś mnie dziwką.
-Przepraszam za wczoraj, zachowałem się jak dupek. Wobec wszystkich.
-Nie zaprzeczę. - odrzekłam sucho i usiadłam obok niego. Zmierzył mnie wzrokiem. - Gdzie masz Perrie?
Na dźwięk tego imienia złożył prawą dłoń w pięść. Tak jakby... był zdenerwowany.
-Nawet nie mów. Postawiła mi warunek. Albo ona, albo zespół. Wtedy na szczęście już trzeźwo myślałem. Przysięgam, po tej akcji tutaj już nic nie wypiłem... - schował twarz w dłonie. - Byliśmy w klubie. Ona piła, ile tylko dała rady. Ja dałem sobie spokój. Już w ostatnich dniach ostro pobalowaliśmy. W pewnym momencie uznałem, że ona nie może doprowadzić się do gorszego stanu. Obudziła się we mnie troska. Sam nie wiem dlaczego. Wezwałem taksówkę. Dotarliśmy do jej mieszkania. No i wtedy postawiła mi ten jebany warunek... A ja zrozumiałem... zrozumiałem, że ona wcale nie jest dla mnie ważna. Była kolejną laską do zaliczenia, nic więcej. I zraniłem przy okazji przyjaciół. Najważniejsze osoby w moim życiu nazwałem frajerami. I obraziłem ciebie. Zayn jest szczęściarzem, wiesz? - powiedział z radością w głosie. Uśmiechnął się i zobaczyłam jakie ma cudowne dołeczki i śnieżnobiałe zęby. Nieśmiało odwzajemniłam gest. - Mam nadzieję, że będziecie ze sobą jak najdłużej. Jesteś jeszcze ładniejsza, niż to sobie wyobrażałem.
Zapanowała niezręczna cisza. Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Odnosiłam wrażenie, że mnie podrywał.  Ba, on to robił. Tak bezczelnie, że właściwie większość lasek by na to poleciała. Ale nie ja.
Harry niespodziewanie wstał, podszedł do blatu, wyciągnął szklankę i nalał sobie wody. No tak, kac morderca. Zaśmiałam się w myślach. Mimo wszystko, nie obdarzyłam Loczka sympatią. On chyba jednak mnie polubił. Chcąc nie chcąc, musiałam z nim spędzać trochę czasu. Ale to nie powinno być trudne.
Hazza nalewał sobie już chyba 4 szklankę wody, gdy do kuchni weszła Danielle. Zdziwiła się na widok Loczka. Zrobiła tak dziwną minę, że nie potrafiłam się powstrzymać. Wybuchnęłam śmiechem.
-Harry, co ty tutaj robisz? - zapytała, patrząc to na mnie to na niego.
-Natalie, z łaski swojej zamknij się. -rzucił w moją stronę.
-Nie zamierzam. - zaczęłam śmiać się jeszcze bardziej. Wzruszył ramionami i zaczął się tłumaczyć.
-Długaa historia. Najważniejsze, że dałem sobie spokój z Perrie.
-I bardzo dobrze. - odparła Danielle, uśmiechając się. - Szkoda, że ja muszę wyjechać i nie pojade z wami do USA.
-TERAZ MI MÓWISZ ŻE MAM SAMA Z NIMI WYTRZYMAĆ? - odkrzyknęłam podnosząc się z krzesła. Harry zaczął się śmiać. Ja wpatrywałam się jak idiotka w Dan.
-No przecież mam własne obowiązki. Za godzinkę muszę być na lotnisku. Li zaraz wstanie i mnie zawiezie.
Harry nie powstrzymywał się i śmiał się coraz głośniej. Danielle poszła na górę, a my zostaliśmy w kuchni. Jedyny dźwięk, jaki panował w domu, wydobywał się z ust Hazzy. 'Nie zwracaj uwagi na tego debila' - powiedziałam sobie w myśli i zaczęłam przygotowywać śniadanie dla wszystkich. Wyciągnęłam mleko i wzięłam się za robienie naleśników. Zdążyłam je skończyć, gdy do kuchni wpadła Dan, powiedziała 'pa', ucałowała mnie w policzek, pożegnała się z Harrym i razem z Liamem wyszli z domu. Wyłożyłam na stół talerz z naleśnikami, dżemem, serem i nutellą, a Harry nadal się śmiał.  Do kuchni wparowali Louis, Niall i Zayn.
-Ale jestem głoooooooooooooooodny. -powiedział blondasek.
-Dzień dobry kochanie. Przygotowaliście to razem? - zapytał mój skarb, dając mi buziaka w policzek.
-HAAAAAAAAAAZZAAAAAAAAAAA WRÓCIŁEEEEEEEEEEEEEEŚ! -wykrzyknął Lou. Loczek jednak wciąż się śmiał. Jak można tak długo się śmiać, z mojej głupiej miny?
-Z czego cieszysz Harry? - zapytał Zayn.
-KOOOOCHAAAANIEEEEEEEEEEEE USPOKÓJJJ SIEE ! -wrzasnął Lou, prosto do uszu. Harry stanął jak na baczność i zasalutował. Chwyciłam dłoniami biodra. Loczek próbował się tłumaczyć.
-A więc... no.. wróciłem. Przepraszam za wczoraj.
-MISIAAAAAK? -odkrzyknął Lou. Nie potrzebował odpowiedzi, wszyscy razem się przytuliliśmy. Mimo, że brakowało Liama.
Usiedliśmy przy stole. Niall nałożył sobie 5 naleśników z mnóstwem nutelli i nie zwracał uwagi na to, co dzieje się dookoła. Zayn spokojnie jadł, wpatrując się co chwile we mnie, uśmiechając się.  Louis przymilał się do Harry'ego, który w pewnym momencie spojrzał na mnie i wybuchnął śmiechem. Wszyscy byli zdezorientowani, a ja zdenerwowana. Kopnęłam go pod stołem w nogę, a on się uspokoił.
-Za co to?! - odkrzyknął, schylając się i masując obolałe miejsce.
-Za to, że jesteś. - odparłam z fałszywym uśmieszkiem. Pokręcił głową. i wrócił do jedzenia. Po kilku minutach zjawił się Liam. Szybko uporał się z odwiezieniem Danielle. Skończyliśmy śniadanie i Lou zadecydował, że pozmywa i poprosił mnie o pomoc. Zgodziłam się. Gdy zostaliśmy sami w kuchni, zapytał:
-Wyskoczyłabyś ze mną do MilkShake City?
-Jeśli Zayn nie będzie miał nic przeciwko, to chętnie.
-Porwę cię na góra dwie godzinki, nie ma opcji żeby się nie zgodził.
-To za 30 minut przed wyjściem, okej? - zapytałam dla upewnienia. Pokiwał głową i chyba poszedł porozmawiać z Zaynem, a ja pognałam na górę. Wzięłam szybki prysznic, umalowałam się, włosy spięłam w luźnego koka i ubrałam na siebie szorty, białą bokserkę z flagą UK, oraz czerwone conversy. Równo pół godziny później stałam przed drzwiami. Lou był chwilę po mnie. Razem z nim przyszedł Zayn.
-Mam nadzieję, że mi jej nie będziesz podrywał. A ja ciebie kochanie porywam dziś wieczorem. -powiedział mój chłopak i pocałował mnie lekko.
-Nie martw się.
Wyszliśmy z domu i razem szliśmy przez Londyn. Przez całą drogę wygłupialiśmy się, jak starzy dobrzy przyjaciele. Polubiłam bardzo Louisa. Był miły, mieliśmy mnóstwo tematów do rozmowy. Dotarliśmy do MSC. Zamówiłam sobie truskawkowego shake'a,  on czekoladowego. Zapłacił za mnie, po czym zajęliśmy miejsce w stoliku. Przyszlo kilka fanek, zrobiłam im kilka zdjęć, pytały czy jestem jego dziewczyną, ja jednak z dumą odpowiadałam, że jestem z Zaynem, a z Louisem przyszłam tylko na shake'a. Gdy już zostaliśmy sami, zapytałam:
-Dlaczego zaprosiłeś właśnie mnie? bo wiem, że bez powodu tego nie zrobiłeś.
Lou przez chwilę pił shake'a, nie reagując na moje pytanie. Po chwili zamyślił się i próbował odpowiedzieć.
-Żaden z chłopaków nie zrozumiałby mojego problemu, ty jesteś takby 'neutralna'... Nie mam nic złego na myśli. Po prostu odkryłem, że... - zawachał się...


***
taaadaaa! sama nie wiem co mnie wzięło, żeby go dziś napisać ;D
zebrałam się w sobie i jest.
przerwałam w ciekawym momencie, jak myślicie co Lou powie Natalie? macie przypuszczenia? 

wtorek, 14 sierpnia 2012

Rozdział 4.

***
3 tygodnie później
***
Zayn
***

-Podekscytowana? - zapytałem Natalie, gdy znaleźliśmy się pod apartamentem moim i chłopaków,  gdzie mieliśmy się spotkać, a trzy dni później wylecieć do USA.
-Jeszcze jak! - odpowiedziała z uśmiechem i błyskiem w oku. - Jak myślisz, polubią mnie?
-Na pewno. Pamiętaj jednak, że Harry i Perrie...
-Tak wiem, oni myślą, że my serio jesteśmy razem. Nie musisz miliard razy przypominać. - odrzekła i dała mi buziaka w policzek.
Przez ostatnie trzy tygodnie trochę się zmieniło. Ja i Natalie, gdy nie musieliśmy, po prostu byliśmy nadal parą przyjaciół. Nadal świetnie się bawiliśmy. Harry niby był z Perrie, jednak ja obawiałem się , że zrobiła to tylko by wywołać u mnie zazdrość i złość. Weszliśmy do naszego domu. Jak zwykle było tam bardzo głośno. W salonie na sofie siedzieli Niall i Louis, którzy grali na X-Boxie w FIFĘ. Na fotelu obok siedział Liam, a na jego kolanach Danielle.  Gdy tylko nas zobaczyli, rzucili wszystko i podbiegli.
-Gdzie reszta?- zapytałem.
-El... Powiedziała że nie ma ochoty tu przyjeżdżać. Tak po prostu... - powiedział Louis.
-A Harry... Harry siedzi w swoim pokoju z Perrie. Wiadomo w jakim celu. Zresztą, chyba żaden z nas ich nie widział.
-Ich strata. Poznajcie Natalie.

 ***
Natalie
***

-Hej, jestem Liam. Albo po prostu Li.  Mam nadzieję, że szybko wkręcisz się w naszą paczkę. A to Danielle, moja dziewczyna. - wskazał na dziewczynę z burzą loków na głowie.
-Miło mi. - odparłyśmy w tym samym momencie. Zaśmiałyśmy się jak dwie idiotki.
-Na pewno się dogadacie. - odparł Zayn. Podszedł do mnie  chłopak, który był ubrany w koszulkę w paski i czerwone rurki, a w ręce trzymał marchewkę.
-Ty jesteś Louis, prawda? - zapytałam.
-Albo po prostu Lou, jak wolisz. Fajnie, że tu jesteś. - ucałował mnie w policzek i uśmiechnął się. odwzajemniłam gest. Na końcu podszedł do mnie blondyn o pięknych niebieskich oczach. Zatopiłam się w nich. straciłam poczucie czasu i miejsca. Wpatrywałam się jak zahipnotyzowana.
-Ej, Natalie. Zwiesiłaś się? To ja, Niall! - odkrzyknął, machając mi ręką przed oczami.
-A no tak, sorki. Miło mi. - odpowiedziałam  i wtuliłam się w niego. Spojrzałam na Zayna, ale jego wzrok był skupiony na schodach. Tak samo jak całej reszty. Oderwałam się od Nialla i również tam spojrzałam. Po schodach schodził Perrie wraz z Harrym.
-Dzień dobry panie Malik!  Cześć... kimkolwiek jesteś! - odkrzyknęła, trzymając się Hazzy.
-Ona ma na imię Natalie.- odwarknął Zayn i uścisnął mocno moją rękę.
-Myślisz, że mnie to obchodzi? - zapytała z pogardą.
-Jeśli masz coś do mnie, masz mi za złe, to powiedz a nie wyżywaj się na wszystkich.
-Zayn, o co ci chodzi?  To z nią zerwałeś, ty ją odrzuciłeś. Teraz umawiasz się z tą dziwką. - krzyknął Harry wskazując na mnie. - A teraz żądasz nie wiadomo kurwa czego!
Dopiero teraz zauważyliśmy że był nieźle wstawiony, Perrie nie była w lepszym stanie Harry rzucił się na Zayna, ale Louis, Liam i Niall  w porę go odciągnęli. Ja i Dan byłyśmy przerażone, a Perrie zadowolona.  Lou zaczął rozmawiać z pijanym Loczkiem
-Harry uspokoisz się czy nie?
-Wypierdalaj. - odkrzekł i go opluł. Zauważyłam, że Lou posmutniał.
-Perrie, zmywamy się! A WY FRAJERZY LEĆCIE SAMI DO USA! - odkrzyknął Hazza i razem wybiegli z domu. Wszyscy byli zaskoczeni. Zayn przytulił mnie to siebie, tak samo jak Liam Danielle.
-To co robimy?- zapytał Niall.
-Nie wiem, nie wiem... - powiedział smutnym głosem Li. - Jak długo oni już tu byli?
-Hazza coś mi pisał, że od 3 dni. - odrzekł Lou.
-To częściowo wszystko przeze mnie... - odparł Zayn.
-Nie obwiniaj się, proszę...-powiedziałam błagalnym głosem, on jednak pozostał niewzruszony.
-Gdybym nie zerwał z Perrie... Ona teraz by się nie mściła...
-To dlaczego z nią zerwałeś?-zapytała Dan. Zayn uścisnął mocniej moją rękę.
-Bo... - odwrócił głowę w moją stronę. - Natalie, kocham cię od 3 lat. Kocham cię najmocniej na świecie. Ale zawsze bałem się wyznać ci moje uczucia. Nie chciałem zniszczyć naszej przyjaźni, zresztą nadal nie chcę. Teraz mi głupio z tym, że to ukrywałem. Ale gdy cię straciłem to zrozumiałem, że jesteś dla mnie najważniejsza. I właśnie dlatego wróciłem i naprawiłem wszystko. A teraz cokolwiek by się działo, chcę być z tobą. Na dobre i na złe, bo cię kocham.
Łzy zaczęły płynąć po moich policzkach. Łzy szczęścia. A ja nie byłam w stanie nic odpowiedzieć.
-Zayn... Zayn... Ja... Ja też cię kocham. Najmocniej na świecie. Przez te 2 lata, gdy się nie widzieliśmy, moje uczucia jeszcze się umocniły. Głupku,  kocham cię. - powiedziałam i pocałowaliśmy się. Ten pocałunek był o wiele dłuższy od tego w moim pokoju. Nie przeszkadzało nam to, że czwórka przyjaciół się  w nas wpatruje. Byliśmy tylko ja i On, tylko to się liczyło. Gdy nasze wargi już się rozłączyły, Zayn zapytał:
-Teraz już na serio będziesz moją dziewczyną?
-Tak. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się. Zayn dał mi buziaka w policzek..
-Sialalalal, wiedziałem, że tak będzie, WIEDZIAAAAŁEM! - zaczął krzyczeć Niall. - A teraz zróbcie mi coś do jedzenia! Ale i tak...
-Zamknij się Niall! - przerwaliśmy mu, ja i Zayn.
-Spokój! Dobra dzieci, to jak się organizujemy?
-Zróbmy maraton filmowy! - krzyknął Lou.
-I mnóstwo żarcia! -dodał Niall.
-Ja mam pomysł! Chłopaki robią coś do jedzenia, a ja i Natalie wybierzemy filmy! - powiedziała Dan, przybijając mi żółwika.
-No niech wam będzie. - odrzekł Zayn, dając mi buziaka w policzek.
-Zayn ty zdrajco! - odkrzyknęli  Niall i Louis.
-Dzieci skończcie! - wrzasnął Liam. - Dziewczyny gilmy, a my jedzenie! Do roboty!
Chłopcy pognali do kuchni a my usiadłyśmy na ogromnej sofie i zaczęłyśmy wybierać filmy.
-Natalie, jesteś spoko.  Gdy chłopcy powiedzieli mi, że przed Perrie zgodziłaś się udawać  dziewczynę Zayna, to myślałam, że jesteś łatwa. Potem Liam mi uświadomił że Zayn cię kocha i chciał w ten sposób żebyś go pokochała. A resztę już znasz. - odparła i uśmiechnęła się.
-Było, minęło. Cieszę się, że tak się potoczyło. To co oglądamy? - zaczęłyśmy wybierać filmy. Zdecydowałyśmy się na kilka horrorów. Zdążyłyśmy trochę poplotkować o chłopakach, aż wparowali do salonu jak dzikie zwierzęta. Mieli ze sobą  frytki, ogromne ilości gofrów z bitą śmietaną , chipsy, kilka piw, parę butelek coli i sok.
-Skąd wy to wszystko...
-Sorki Dan, że przerwałem. Louis z Niallem wszystko zorganizowali. - powiedział Liam, całując ją w policzek. Usiedliśmy wszyscy na kanapie, i obżerając się jedzeniem, oglądaliśmy filmy. W strasznych momentach przytulałam się do Zayna, Danielle do Liama, a Louis do ... Nialla. Lou cały czas powtarzał, że Larry Stylinson się już definitywnie rozsypał, a blondyn pocieszał go mówiąc, że teraz nadszedł czas na Nouisa.. Mimo, że rozmawiali szeptem, wszyscy byliśmy do łez. Oglądaliśmy aż do 22. Ogarnęliśmy trochę bałagan i poszliśmy do pokojów. Każdy z chłopaków do swojego, ja do Zayna, a Liam odwiózł Danielle do jej domu.
-No to teraz kto pierwszy idzie do łazienki? - zapytał Zayn
-No to chyba oczywiste, że ja! - krzyknęłam i pokazałam mu język.
-Możesz pomarzyć!
-Jesteś goś... - nie zdążyłam skończyć zdania, ponieważ mnie pocałował. Delikatnie i wrażliwie. Mogłam napawać się rozkoszą. Zbadałam każdy fragment jego języka. Gdy mnie puścił, powiedział :
-No dobra, idź pierwsza.
Pokazałam mu język, zabrałam swoją luźną koszulkę  i spodenki do spania. Wzięłam szybki prysznic,  umyłam włosy i wysuszyłam je. Wróciłam do pokoju, gdzie Zayn siedział na łóżku i robił coś na necie.
-No nareszcie. - wstał, pocałował mnie w policzek i poszedł do łazienki. Miałam chwilkę dla siebie. Weszłam na tt, dodałam wpisa : 'najcudowniejszy dzień w moim życiu. <3' Weszłam również na fejsa. Ogarnęłam co działo się u moich znajomych i wyłączyłam laptopa po kilku minutach Zayn wrócił do pokoju. Położył się obok i objął mnie ramieniem.
-O czym myślisz kochanie? - zapytał.
-Martwię się o was. O zespół. Co będzie z Harrym?
-Nie przejmuj się. Znając jego, pewnie wróci tu jutro czy pojutrze, przeprosi za swoje zachowanie. Taki już jest. Dobranoc.
Ucałował mnie w policzek. Zasnęłam w jego ramionach.

***
przepraszam, że rozdział dopiero teraz, ale po prostu nie chciało mi się pisać. w najbliższym czasie ogólnie obawiam się, że nie będę miała kiedy pisać, także nie miejcie mi za złe. 
wiadomo, trzeba powoli ogarniać do szkoły, pod koniec wakacji urodziny moje i najlepszej przyjaciółki, a chciałabym te ostatnie kilka tygodni jakoś wykorzystać ;) ale obiecuje że was nie opuszczę!

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Rozdział 3.

Natalie
***
-I miałabym to wszystko udawać?- odkrzyknęłam. Nie wiedziałam co zrobić.  Udawać jakiś czas związek z Zaynem a potem wrócić do przyjaźni? Zrobić sobie nadzieje że może coś z tego wyjdzie?
-Natalie... Proszę cię... - ledwo wyjąkał. Zauważyłam że drżą mu ręce. Podeszłam do niego i odpowiedziałam:
-No dobrze, skoro muszę. 
On automatycznie się uśmiechnął i znowu wziął mnie na ręce.
-Dziękuję, cholernie dziękuję! Jesteś niesamowita.- powiedział z uśmiechem i spojrzał na mnie. Hipnotyzował mnie swoim wzrokiem. Zbliżyliśmy się do siebie. Po chwili nasze wargi  złączyły się w krótkim pocałunku. Marzyłam o tym. W ciągu kilku sekund stało się to co śniło mi się od lat. Po tym Zayn wybąkał ciche : "Muszę lecieć.", po czym dał mi buziaka w policzek  i wyszedł z mojego pokoju. Ja nadal nie wierzyłam w to, co się stało w przeciągu dwóch dni. Powrót Zayna, podjęcie decyzji o wyjeździe do USA, teraz jeszcze ten udawany związek....
Poszłam do łazienki wziąć kąpiel by trochę ochłonąć. Po kilkunastu minutach wróciłam do swojego pokoju. Wzięłam telefon i zobaczyłam jedną nieodebraną wiadomość. Od nieznanego numeru. 'Świetnie że się zgodziłaś! Jestem pewien że będziecie szczęśliwi. :) Niall.' Zaczęłam zastanawiać się czyj to numer. Niall, Niall... Po chwili mnie olśniło. To chyba musiał być  numer samego Nialla Horana! Tylko jak on mógł się ze mną skontaktować? Aha, no tak. ZAYN. Zaczęłam się zastanawiać co on mógł mu o mnie napisać. Jak łatwo mu ze mną poszło? Że teraz już będę taka łatwa? Że pobawi się mną tak jak tą Perrie? Nie wiedziałam już co o tym myśleć. Postanowiłam opisać Horankowi. 'Nie sądzę, że wszystko będzie tak kolorowe. Ale skoro tak twierdzisz :)' - odpisałam i położyłam się na łóżku. Odpowiedź przyszła bardzo szybko. 'Jeszcze zobaczysz. Zayn dużo o tobie mówił i wydajesz się bardzo fajna. Ja i reszta chłopaków bardzo chcemy cię już poznać. :)'
Gdy czytałam tego sms'a, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Doszłam do wniosku, że Zayn musiał mówić o mnie w samych superlatywach. Ucieszyło mnie to.  Poczułam jednak że jestem bardzo zmęczona.  'Ja też nie mogę się doczekać. A teraz idę się położyć. Dobranoc :)' - odpisałam i poszłam do łóżka. Mimo że miałam w głowie miliardy kotłujących się myśli, zasnęłam bez problemu.

*** 
Zayn
***
-Perrie...emm. Ja mam dziewczynę. Zresztą i tak mówiłem ci że między nami już nic nie będzie. - od razu gdy  wyszedłem od Natalie napisałem sms'a do Nialla,  a  potem zadzwoniłem do Perrie.
-Pff. Dziwkarz z ciebie i tyle. Jak długo z nią będziesz? Miesiąc? - w jej głosie wyczułem kpinę.
-Ją kocham naprawdę. To dlatego zakończyłem to co było między nami...
-Dobra, i tak jesteś żałosny. Dobrze, że zauważyłam, że są lepsi faceci  ciebie. Jak na przykład Harry. Narazie - powiedziała i rozłączyła się. 
Mimo wszystko poczułem się lepiej. Jednak teraz  znowu wszystko zaczęło się komplikować. Perrie najprawdopodobniej mnie olała, więc czy udawany związek ma sens? Bo czy Natalie chce tego co ja, czy zgodziła się na to z łaski? Wróciłem do domu i znowu położyłem się na łóżku. Nie miałem już siły na żadne rozmyślenia, jednak przyszedł sms od Nialla. 'Twoja dziewczyna wydaje się naprawdę fajna, jestem pewnie że to nie będzie tylko udawany związek :)' Zrozumiałem, że Nialler zdążył już nawiązać znajomość  z Natalie. Może niepotrzebnie dawałem mu jej numer. Postanowiłem odpisać przyjacielowi. 'Obgadywaliście mnie? :D Niall, skąd ty jesteś tego taki pewny? Pytałeś ją czy mnie kocha?' Wiedziałem, że on mógł być do tego zdolny. Po chwili przyszła wiadomość. 'Nie muszę pytać, ja to wiem.Zayn, popisałem z nią chwilę i już to zauważyłem. U ciebie też to łatwo wychwycić. Według mnie wy oboje wiecie, że między wami jest miłość... Tylko za nic nie chcecie się przyznać. Taka prawda :).'
Słowa Nialla wiele mi uświadomiły. Między nami było to 'coś'  Niezwykła chemia. Zresztą wiele osób wmiawiało nam, że albo jesteśmy razem albo  w przyszłości na pewno będziemy. Ale... Nie! Tu nigdy nie było żadnego ale! Muszę wyznać moje uczucia. Muszę. Ale zrobie to dopiero w USA. Jeśli powiem o wszystkim teraz... NIE.NIE.NIE.  
Do późnej godziny biłem się z myślami, aż w końcu zasnąłem....