***
Zayn
***
-Włączcie wiadomości! - krzyknąłem, podczas gdy Liam, Niall i Harry kłócili się o pilota. Przełączyli na kanał który chciałem.
-"Wypadek przy wjeździe na autostradę w Londynie, jedna osoba ranna. 17 - latka prowadząc czarne Porsche, wpadła w poślizg, uderzyła w dwa samochody a potem w barierkę. W ciężkim stanie została przewieziona do szpitala w centrum miasta. Po wyzdrowieniu czekają na nią konsekwencje tego wypadku, ponieważ poruszała się bez prawa jazdy" - usłyszeliśmy. Poczułem, ze kojarze skądś ten samochód... To było moje Porsche, zacząłem krzyczeć, Liam próbował mnie uspokoić, Harry poszedł po Louisa, a Niall... Niall zniknął. Zacząłem panikować. Harry wrócił z Louisem, zdenerwowałem się bo Niall nie wracał... Po chwili się zjawił z jakąś kartką w ręce. "Musisz to przeczytać.." powiedział, a ja wyrwałem mu ją z ręki. Z przerażeniem zacząłem czytać.:
Kochanie!
Przepraszam, że wyjechałam tak bez słowa, i to jeszcze na dodatek Twoim samochodem. Ale nie potrafiłabym pojechać z wami w trasę. Tak jakby.. pokłóciłam się z Louisem. On chciał odejść, ja jednak zrobiłam to za niego. Zresztą... on Ci wszystko wytłumaczy, nie tylko Tobie. Mimo wszystko będę tęskniła, samochód odtransportuję z tatą w wolnym czasie. Kocham Cię najmocniej na świecie, nie zapomnę o Tobie...
Natalie xx
Przepraszam, że wyjechałam tak bez słowa, i to jeszcze na dodatek Twoim samochodem. Ale nie potrafiłabym pojechać z wami w trasę. Tak jakby.. pokłóciłam się z Louisem. On chciał odejść, ja jednak zrobiłam to za niego. Zresztą... on Ci wszystko wytłumaczy, nie tylko Tobie. Mimo wszystko będę tęskniła, samochód odtransportuję z tatą w wolnym czasie. Kocham Cię najmocniej na świecie, nie zapomnę o Tobie...
Natalie xx
Rzuciłem się na Louisa, nie panowałem nad emocjami. On jednak stał niewzruszenie. Chłopcy ledwo mnie od niego odciągnęli, a Liam zapytał o co dokładnie poszło.
-No byliśmy w Milshake City... gaaadaaaaliśmy... - mówił powoli Louis.
-No i co kurwa w związku z tym? - odkrzyknąłem.
-No bo... ja niedawno odkryłem, że... jestem gejem.. - powiedział wpatrując się w ziemie. Nikt z nas nie uwierzył. - powiedziałem jej o tym, zaufałem jej. Poradziła mi żebym po trasie wam powiedział. A teraz.. przyszła do mojego pokoju, rozmawialiśmy. Powiedziałem, że chcę odejść, pokłóciliśmy się, bo ona stwierdziła że nie mogę tego zrobić bo...
-No i tak tego nie możesz zrobić. - przerwał mu Liam.
-Mniejsza. W każdym razie pokłóciliśmy się, i ona stwierdziła że lepiej będzie jak ona odejdzie, ale ja muszę zostać...
-I tak po prostu pozwoliłeś jej odejść?! - krzyknąłem do niego, ledwo powstrzymując nerwy.
-Nie myślałem że to się tak może skończyć. Ale mimo wszystko i tak odchodzę... -powiedział cicho.
-Teraz to już nie jest ważne, jedziemy do szpitala! - zarządziłem. Chłopcy szybko się ogarnęli i ruszyliśmy w drogę. Co chwilę upominałem Liama by jechał szybciej. Po 15 minutach byliśmy w szpitalu. Szybko dowiedziałem się gdzie jest Natalie i pobiegliśmy tam. Lekarze właśnie zabierali ją na sale operacyjną.
-Co z nią, panie doktorze? -zapytałem jednego z nich.
-Przepraszam, czeka nas bardzo ciężka operacja, od niej będzie zależało życie pacjentki.
-Co mam robić?
-Czekać... - odpowiedział lekarz i zniknął.
Bezradny usiadłem na krześle i schowałem twarz w dłonie. Dlaczego do tego dopuściłem? Dlaczego? Ona była tu pod moją opieką, jej rodzice... No właśnie. Jej rodzice o niczym nie wiedzieli.
-Liam, mogę cię o coś prosić?-zapytałem przyjaciela.
-Jasne.
-Wyszukaj numer jej rodziców. -podałem mu mój telefon. - Poinformuj ich, ja... ja nie jestem w stanie. - powiedziałem i wróciłem do poprzedniej pozycji. Liam zadzwonił do państwa Cook, powiedział im o wszystkim, a ja poczułem się jeszcze gorzej. Poczułem się jak śmieć, dopuściłem do czegoś takiego, wiedziałem że Natalie marzyła o zrobieniu prawa jazdy, chociaż już potrafiła bardzo dobrze jeździć i nie raz zdarzało się jej jeździć po Bradford by załatwiać różne sprawy. Ja jednak nie dopuszczałem do siebie myśli, że będzie w stanie zabrać mój samochód bez mojej zgody i tak po prostu odjechać. Uciec. To była ucieczka, nic innego. Ucieczka ode mnie....
Po 1,5 godziny jej rodzice przyjechali do szpitala. Cholernie bałem się tego spotkania.
-Przepraszam, to moja wina. To ja jestem winien. - powiedziałem, ale te słowa ledwo przeszły mi przez usta. Ukradkiem spojrzałem na Louisa.
-Zayn, nie obwiniaj się. Widocznie tak musiało być. - odrzekła jej matka, wymuszając uśmiech. Widziałem że powstrzymywała się od płaczu. Lekko mnie przytuliła, dodając : -Zawsze byłeś dla nas jak syn. Nigdy się to nie zmieni.
Pan Cook poklepał mnie po ramieniu, a potem usiedliśmy znowu na krzesłach. Liczyłem każdą sekundę, minutę, godzinę... Po dokładnie 3 godzinach, 14 minutach i 25 sekundach z sali operacyjnej wyjechały pielęgniarki z łóżkiem, na którym leżała Natalie. Jej twarz była blada, bez wyrazu. Ale jak dla mnie była piękna.
-Kto tutaj jest z jej najbliższej rodziny? - zapytał lekarz, który wyszedł zaraz za pielęgniarkami.
-Jesteśmy jej rodzicami a on - ojciec Natalie wskazał na mnie. - jest jej chłopakiem.
-Proszę państwa za mną. - powiedział i ruszył w kierunku swojego gabinetu. Niepewnie wstałem i razem z jej rodzicami też tam poszedłem.
-Przykro mi, ale nie mam dobrych wieści. Natalie miała dużo obrażeń wewnętrznych, na szczęście podczas operacji chyba wszystko wróciło do normy. Ma mocno połamane żebra, siła uderzenia była tak wielka, że się przemieściły, co jest naprawdę rzadkim przypadkiem. Jednak jest jeszcze coś. Mózg został bardzo poważnie uszkodzony. Natalie jest w śpiączce. Nie możemy stwierdzić, kiedy się obudzi. Może to być nawet dziś, za tydzień, za miesiąc, za rok. Jednak u nas w szpitalu będzie mogła spędzić tylko 3 miesiące. Te 3 miesiące zadecydują o jej życiu. Jeśli się nie wybudzi, raczej nie będziemy mogli liczyć na to że kiedykolwiek to nastąpi. Po tym czasie trafi do domu opieki. Przed nią ogromna próba czasu. Jednak widzę, że jest silną dziewczyną i da radę. To wszystko co miałem państwu do przekazania.
-No byliśmy w Milshake City... gaaadaaaaliśmy... - mówił powoli Louis.
-No i co kurwa w związku z tym? - odkrzyknąłem.
-No bo... ja niedawno odkryłem, że... jestem gejem.. - powiedział wpatrując się w ziemie. Nikt z nas nie uwierzył. - powiedziałem jej o tym, zaufałem jej. Poradziła mi żebym po trasie wam powiedział. A teraz.. przyszła do mojego pokoju, rozmawialiśmy. Powiedziałem, że chcę odejść, pokłóciliśmy się, bo ona stwierdziła że nie mogę tego zrobić bo...
-No i tak tego nie możesz zrobić. - przerwał mu Liam.
-Mniejsza. W każdym razie pokłóciliśmy się, i ona stwierdziła że lepiej będzie jak ona odejdzie, ale ja muszę zostać...
-I tak po prostu pozwoliłeś jej odejść?! - krzyknąłem do niego, ledwo powstrzymując nerwy.
-Nie myślałem że to się tak może skończyć. Ale mimo wszystko i tak odchodzę... -powiedział cicho.
-Teraz to już nie jest ważne, jedziemy do szpitala! - zarządziłem. Chłopcy szybko się ogarnęli i ruszyliśmy w drogę. Co chwilę upominałem Liama by jechał szybciej. Po 15 minutach byliśmy w szpitalu. Szybko dowiedziałem się gdzie jest Natalie i pobiegliśmy tam. Lekarze właśnie zabierali ją na sale operacyjną.
-Co z nią, panie doktorze? -zapytałem jednego z nich.
-Przepraszam, czeka nas bardzo ciężka operacja, od niej będzie zależało życie pacjentki.
-Co mam robić?
-Czekać... - odpowiedział lekarz i zniknął.
Bezradny usiadłem na krześle i schowałem twarz w dłonie. Dlaczego do tego dopuściłem? Dlaczego? Ona była tu pod moją opieką, jej rodzice... No właśnie. Jej rodzice o niczym nie wiedzieli.
-Liam, mogę cię o coś prosić?-zapytałem przyjaciela.
-Jasne.
-Wyszukaj numer jej rodziców. -podałem mu mój telefon. - Poinformuj ich, ja... ja nie jestem w stanie. - powiedziałem i wróciłem do poprzedniej pozycji. Liam zadzwonił do państwa Cook, powiedział im o wszystkim, a ja poczułem się jeszcze gorzej. Poczułem się jak śmieć, dopuściłem do czegoś takiego, wiedziałem że Natalie marzyła o zrobieniu prawa jazdy, chociaż już potrafiła bardzo dobrze jeździć i nie raz zdarzało się jej jeździć po Bradford by załatwiać różne sprawy. Ja jednak nie dopuszczałem do siebie myśli, że będzie w stanie zabrać mój samochód bez mojej zgody i tak po prostu odjechać. Uciec. To była ucieczka, nic innego. Ucieczka ode mnie....
Po 1,5 godziny jej rodzice przyjechali do szpitala. Cholernie bałem się tego spotkania.
-Przepraszam, to moja wina. To ja jestem winien. - powiedziałem, ale te słowa ledwo przeszły mi przez usta. Ukradkiem spojrzałem na Louisa.
-Zayn, nie obwiniaj się. Widocznie tak musiało być. - odrzekła jej matka, wymuszając uśmiech. Widziałem że powstrzymywała się od płaczu. Lekko mnie przytuliła, dodając : -Zawsze byłeś dla nas jak syn. Nigdy się to nie zmieni.
Pan Cook poklepał mnie po ramieniu, a potem usiedliśmy znowu na krzesłach. Liczyłem każdą sekundę, minutę, godzinę... Po dokładnie 3 godzinach, 14 minutach i 25 sekundach z sali operacyjnej wyjechały pielęgniarki z łóżkiem, na którym leżała Natalie. Jej twarz była blada, bez wyrazu. Ale jak dla mnie była piękna.
-Kto tutaj jest z jej najbliższej rodziny? - zapytał lekarz, który wyszedł zaraz za pielęgniarkami.
-Jesteśmy jej rodzicami a on - ojciec Natalie wskazał na mnie. - jest jej chłopakiem.
-Proszę państwa za mną. - powiedział i ruszył w kierunku swojego gabinetu. Niepewnie wstałem i razem z jej rodzicami też tam poszedłem.
-Przykro mi, ale nie mam dobrych wieści. Natalie miała dużo obrażeń wewnętrznych, na szczęście podczas operacji chyba wszystko wróciło do normy. Ma mocno połamane żebra, siła uderzenia była tak wielka, że się przemieściły, co jest naprawdę rzadkim przypadkiem. Jednak jest jeszcze coś. Mózg został bardzo poważnie uszkodzony. Natalie jest w śpiączce. Nie możemy stwierdzić, kiedy się obudzi. Może to być nawet dziś, za tydzień, za miesiąc, za rok. Jednak u nas w szpitalu będzie mogła spędzić tylko 3 miesiące. Te 3 miesiące zadecydują o jej życiu. Jeśli się nie wybudzi, raczej nie będziemy mogli liczyć na to że kiedykolwiek to nastąpi. Po tym czasie trafi do domu opieki. Przed nią ogromna próba czasu. Jednak widzę, że jest silną dziewczyną i da radę. To wszystko co miałem państwu do przekazania.
***
totalny brak weny! -,-
przepraszam za krótki rozdział ;/
przepraszam za krótki rozdział ;/
to miało się tak potoczyć, wprawdzie trochę później, ale... ale jednak pozmieniałam to i owo.
nie wiem kiedy będze następny. ;/
W NIEDZIELE URODZINKI <3<3<3