-Hej Nat, całe wieki się
nie widzieliśmy! - wykrzyknął.
To był Zayn, ZAYN. Ten
sam, którego pokochałam, ten sam, którego
znienawidziłam.
-Witaj debilu! -
odkrzyknęłam. Nadal nie mogłam uwierzyć w to, że go widzę. Co
on robił w Bradford?
-To tak teraz wita się
najlepszego przyjaciela? - zapytał ze smutkiem.
-Byłego.
-Jesteś na mnie zła?
Nie odpowiedziałam.
Ruszyłam szybkim krokiem w kierunku domu, on jednak mnie dogonił,
stanął przede mną i spojrzał mi prosto w oczy. Kochałam jego
boskie brązowe tęczówki, postanowiłam jednak udawać
twardą.
-Zapytam jeszcze raz.
Jesteś na mnie zła?
Wbiłam wzrok z ziemię.
Hipnotyzował mnie swoim wzrokiem, zresztą jak zawsze. On jednak
uniósł dłonią mój podbródek i zapytał
jeszcze raz : - Jesteś zła?
-Trochę tak, wyjechałeś
praktycznie bez słowa, dopiero jak wystąpiłeś w X-Factorze to się
o wszystkim dowiedziałam, nie odzywałeś się, myślałam że już
nie jestem dla ciebie kimś ważnym. Sama nie chciałam się
narzucać. Próbuję się z tym pogodzić, rozumiesz? Jednak
ciągle mi to nie wychodzi. Tęskniłam za tobą, mój Bad Boyu
z Bradford. - powiedziałam jednym tchem i się do niego przytuliłam.
Poczułam, że objął mnie z całej siły.
-Ja też tęskniłem.
Chciałbym naprawić to, co zjebałem. Żałosny ze mnie przyjaciel.
Ty jednak nadal jesteś niesamowita. Nic się nie zmieniłaś. Nie
pozwolę, aby nasza przyjaźń znowu się zniszczyła. Bo byłaś,
jesteś i będziesz zawsze dla mnie jak siostra. Przepraszam. -
powiedział, i dał mi buziaka w policzek. Uśmiechnęłam się, i
ruszyliśmy w stronę naszej ulicy. Wspominaliśmy stare czasy,
śmialiśmy się ze wszystkiego, Zayn opowiadał jak wygląda teraz
jego życie, które całkowicie różni się od mojego.
Ja nie miałam zbyt wiele do mówienia, w moim życiu nic
szczególnego się nie działo. Od jego odejścia mijały
godziny, dni, tygodnie, miesiące, teraz już prawie 2 lata. Ja
zajmowałam się tym co wcześniej – głównie fotografią i
grą na gitarze, starałam się o jak najlepsze oceny w szkole. Nie
miałam żadnych przyjaciół i do teraz nie mam.
-Naprawdę, jeszcze raz
cię przepraszam. Zniszczyłem ci życie... - powiedział Zayn,
wsłuchując się w to, o czym mówiłam. - Przeze mnie nie
potrafisz nikomu zaufać.
-Potrafię, ale... nie
chcę.
-Natalie... Naprawdę,
jestem ci potrzebny?
Chciałam wyznać mu moje
uczucia, to że kocham go od kilku lat, nigdy o nim nie zapomnę, i
teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego. Jednak powstrzymałam
się. Nie mogłam tak po prostu wyskoczyć z tym wszystkim, nie
widzieliśmy się tyle czasu. Postanowiłam poczekać z tym...
-Zayn... czy myślisz, że
ja kiedykolwiek mogłabym zapomnieć o tych kilku latach, o wszystkim
co nas łączyło? Nadal jesteś ważny.
Znowu się przytuliliśmy.
Kochałam jego ramiona, kochałam jego ciało, jego oczy, włosy.
Jego wnętrze. Ale wiedziałam że te czułości są tylko 'po
przyjacielsku' i raczej nie mogłam liczyć na nic więcej. Ja i Zayn
Malik, gwiazdor zespołu One Direction, mielibyśmy być razem? To
niemożliwe.
Nawet nie spostrzegłam
się, gdy dotarliśmy pod mój dom. Stanęliśmy w furtce i
zapytałam:
-Tak w ogóle, to
kiedy ty tutaj przyjechałeś? I na jak długo jesteś? - wcześniej
tak cudownie nam się gadało, że nawet się tego nie dowiedziałam.
-Dzisiaj. Miałem do
ciebie wpaść, ale jak widać udało mi się spotkać ciebie
wcześniej – opowiedział, uśmiechając się. - Wyjeżdżam
dokładnie za 3 tygodnie, również w niedzielę. Możemy
wspólnie spędzić ten czas, co ty na to?
-Ale wiesz, że ja mam
szkołę... - powiedziałam ze smutkiem.
-O której jutro
kończysz?
-O 14.20
-No to będę po ciebie.
Lecę już, rodzinka również tęskni. Pa. - powiedział,
ucałował mnie w policzek i odszedł. Patrzyłam na jego zatracającą
się sylwetkę w oddali.
Weszłam do domu. Moja
mama krzątała się w kuchni, tata siedział w salonie i oglądał
telewizor. Zrobiłam się głodna, więc postanowiłam zrobić sobie
coś do jedzenia. Zajrzałam do lodówki. Wyciągnęłam masło,
ser, szynkę, pomidora i ogórka i zrobiłam sobie kanapki.
Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść, w pewnym momencie
przysiadła się moja mama.
-Gadałam z panią Malik,
Zayn...
-Tak wiem, Zayn
przyjechał, rozmawiałam z nim.- przerwałam jej, mówiąc to
zdanie bez emocji.
-Pogodziliście się?
-Mamo, zrozum że my nigdy
nie byliśmy skłóceni... - powiedziałam, jednak nie chciałam
ciągnąć tego tematu. Idealnie to wychwyciła.
-Widzę, że nie chcesz
rozmawiać. - odrzekła, poszła do salonu, położyła się na sofie
i zaczęła czytać jakąś książkę. Ja dojadłam swój
posiłek i poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku,
wzięłam gitarę, i zaczęłam grać i śpiewać 'Torn'. Nie ze
względu na to, że One Direction śpiewało ją w XF, tylko dlatego,
że podoba mi się w oryginalnym wykonaniu. Wykonawczyni ma nawet tak
samo na imię jak ja, ale to teraz było nieistotne.
I thought I saw a man
brought to life,
He was warm, he came
around like he was dignified,
He showed me what it was
to cry,
Well, you couldn't be that
man I adored.
You don't seem to know,
seem to care, what your heart is for,
But I don't know him
anymore,
There's nothing where he
used to lie,
My conversation has run
dry,
That's what's goin' on.
Nothing's fine I'm torn...
I'm all out of faith,
This is how I feel,
I'm cold and I am shamed,
Lying naked on the floor,
Illusion never changed,
Into something real,
I'm wide awake and I can
see the perfect sky is torn,
You're a little late, I'm
already torn,
So I guess the fortune
teller's right,
I should have seen just
what was there and not some holy light,
But you crawelled beneath
my veins and now,
I don't care, I have no
luck, I don't miss it all that much,
There's just so many
things,
That I can't touch I'm
torn.
I'm all out of faith,
This is how I feel,
I'm cold and I am shamed,
Lying naked on the floor,
Illusion never changed,
Into something real,
I'm wide awake and I can
see the perfect sky is torn,
You're a little late, I'm
already torn,
Torn,
There's nothing where he
used to lie,
My insparation has run
dry,
That's what's goin' on ...
nothing's right I'm torn
I'm all out of faith,
This is how I feel,
I'm cold and I'm ashamed,
Lying naked on the floor,
Illusion never changed,
Into something real,
I'm wide awake and I can
see the perfect sky is torn
I'm all out of faith,
This is how I feel,
I'm cold and I'm ashamed,
Bound and broken on the
floor,
You're a little late, I'm
already torn,
Torn...
Tak, ja też jestem
rozdarta. Nie wiem co robić... Przecież kocham Zayna.... Jest dla
mnie ważny. Jednak wiem, że żyjemy w dwóch innych światach.
Ja w swoim, zamkniętym, do którego nikt i nic nie ma
dostępny, a on w blasku fleszy, gdzie wszędzie tony paparazzi,
miliony fanek. Ale jest jedna rzecz która łączy te dwa
światy – muzyka. Nasza wspólna pasja. Od kiedy pamiętam,
zawsze razem śpiewaliśmy, przygrywałam na gitarze. To były
cudowne czasy. Strasznie chciałabym do nich wrócić... Sama
nawet nie wiem kiedy, ale zasnęłam...
Obudził mnie dźwięk
budzika. Było przed 8. Wyciągnęłam z szafy jakieś rurki,
czerwoną koszulkę, i bluzę tego samego koloru. Pogoda nadal się
nie poprawiała. Weszłam do łazienki, uczesałam włosy, upięłam
je w niedbałego koka, lekko się umalowałam, ubrałam się w moje
ciuchy i wróciłam do pokoju. Spakowałam potrzebne książki
na dzisiejsze 6 lekcji. Zeszłam na dół, na stole czekała
już na mnie miska z płatkami z mlekiem. Zjadłam, wzięłam plecak,
pożegnałam się z mamą, ubrałam czerwone conversy i wyszłam z
domu. Droga do szkoły zajęła mi 20 minut. Weszłam do tego szarego
budynku pełnego moich rówieśników, również
szarych i zwyczajnych jak cała ta rzeczywistość. Od zawsze
chciałam się stąd wyrwać, tak samo jak Zayn. Razem chcieliśmy to
zrobić, jednak tylko jemu się udało. Znowu moje myśli powędrowały
w jego kierunku. Przez cały dzień nie mogłam się na niczym
skupić, myślałam tylko o nim. Przypadkiem usłyszałam rozmowę
moich 'koleżanek' z klasy, które mówiły, że One
Direction za 3 tygodnie wylatuje w trasę po USA. Czyli już wszystko
stało się jasne... Zayn wrócił, naprawił błędy, potem
znowu wyjeżdża i znowu wszystko się jebie... Błędne koło.
6 lekcji minęło w miarę
spokojnie, gdy wyszłam ze szkoły, zobaczyłam tam czarne Porsche.
Od razu wiedziałam, że to auto Malika. Wsiadłam do niego,
przywitaliśmy się jak zwykle całusem, i zapytałam gdzie dziś się
wybieramy.
-Zobaczysz... -
odpowiedział tajemniczo. - Nie martw się, twoja mama wie, że cię
gdzieś zabieram.
Uśmiechnęłam się.
Przez całą drogę siedziałam cicho. W pewnym momencie skręciliśmy
w jakąś polną dróżkę. Zayn zatrzymał auto na kamieniach.
Pomógł mi wysiąść i zawiązał mi oczy chustką. Szliśmy
za rękę przez dobre parę minut. Zatrzymaliśmy się, Malik
odwiązał mi chustkę, więc mogłam nareszcie zobaczyć, gdzie
jesteśmy. Znowu mnie zaskoczył.
-Pamiętasz to miejsce –
zapytał z uśmiechem.
Patrzyłam na niego jak
wryta. Znowu. Znowu nie wierzyłam w to, co się działo...
***
chcesz być informowany/a? napisz na gg : 44020506
Ciekawie się zaczyna. Trzymam kciuki za ciebie i twoją wenę. ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam na moje opowiadanie o Liamie i Zaynie:
www.helpme-totrust.blogspot.com/
Zapraszam na drugi rozdział mojego opowiadania "Help Me To Trust":
Usuńhttp://helpme-totrust.blogspot.com/
Super. Świetnie ci to wyszło. Opowiadanie jest bezbłędne i ciekawe-ma cechy potrzebne, abym zaczęła je czytać;D
OdpowiedzUsuńA trafiłam na nie tak całkiem przypadkowo;d Widzę,że dopiero zaczynasz...Ja też zaczęłam stosunkowo niedawno. Jeśli chcesz to zajrzyj http://tocowzyciunajwazniejsze.blogspot.com/ . To mój blog, choć nie o One Direction to mam nadzieję, że ci sie spodoba:d. Informuj mnie o rozdziałkach najlepiej w komentach. Zresztą odezwę sie jeszcze na gg.
Pa;D
nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział, zaraz dodam posta, w którym się wytłumacze. :<
Usuń